Twardy, zimny, szorstki Timothy Dalton wchodzi na ekran w klimacie surowego, zimnowojennego thrillera, i w doborowym towarzystwie.
W końcu, prawdziwy Bond.
Po 18 latach nieobecności (ostatnio widziany w „On Her Majesty’s Secret Service” z 1969 roku) na plan Bonda w wielkim stylu powraca też Aston Martin.
I to w wydaniu, przy którym czechosłowaccy pogranicznicy do dziś przecierają oczy ze zdumienia.
Ale… po kolei.
Zanim Bond spadnie z nieba znudzonej damie na jacht, w Gibraltarze toczy walkę o życie i o Смерть obcym шпионам.
Tam właśnie pędzi po serpentynach Land Roverem Series III z płonącą plandeką, by ostatecznie nie spaść w nim w przepaść.
To Land Rover w swojej najbardziej brytyjskiej postaci — żadnych wymyślnych gadżetów, ambientów, żadnego ASP, WSK i CHGW do wożenia dzieci do szkoły po brukach miast.
Tylko rama, reduktor, dobrze wygięta blacha i przekonanie, że skoro to wszystko pociągnięto farbą, to dojedzie wszędzie.
Co prawda ten konkretny egzemplarz kończy podróż dość definitywnie, ale trudno o lepszą reklamę możliwości terenowego samochodu: gna przez górską drogę, zjeżdża z niej bez pytania o zgodę, a na koniec robi za trumnę, pochówek i grób w jednym.
Ech… Te stare Land Rovery, żadne szmery-bajery, po prostu auta, na których można było polegać czy w Londynie, czy na bagnach Borneo.
Teraz krótka przerwa na pieśń tytułową, panie wiją się na ekranie i…
… I już jesteśmy w Bratysławie, gdzie 007 pomyka wspaniałym tramwajem (kręcone w Wiedniu), oraz Audi 200 w wersjach Quattro i Avant.
Tutaj mamy już zupełnie inną motoryzacyjną filozofię. Niemiecka technika, pięciocylindrowe turbo, napęd na cztery koła i samochód, który wygląda jak bardzo szybki samochód urzędnika państwowego.
Audi jest idealne do tej roboty. Bond ma ją wykonać szybko i bez zwracania na siebie uwagi. Quattro daje mu przyczepność, turbo odpowiedni zapas mocy, a wersja Avant pokazuje przy okazji, że kombi też może wyglądać jak samochód do zadań specjalnych.
I właśnie takie Audi 200 Quattro było wówczas czymś w rodzaju protoplasty dzisiejszego RS6 — szybkim, luksusowym i pozornie zupełnie niegroźnym samochodem kombi, który dzięki turbo i quattro pod światłami zawstydzi niejednego sportowca.
Niczym BMW E39 M5 — nie wygląda to jak gadżet od Q, ale samo w sobie jest kawałem pieruńskiej technologii (polecam filmik z serii „The Hire” – Guya Ritchiego z Madonną).
Bosz… wtedy… zawsze, cóż to jest za wspaniały pojazd!
Tak, i teraz na spokojnie możemy zająć się główną samochodową gwiazdą filmu.
Niedocenianym Aston Martinem V8 Vantage.
W świecie filmu jest to ten sam samochód, którym Bond przyjeżdża na początku w wersji kabriolet (Volante), a potem Q lekko go „udoskonalił na zimę” (winterised), dołączając sztywny dach.
W rzeczywistym świecie taka przeróbka, zanim okazałoby się, że trzeba projekt zezłomować, wymagałaby przebudowy połowy auta.
Na planie nie mieli takich problemów — do scen zimowych wykorzystano po prostu inne egzemplarze V8, odpowiednio ucharakteryzowane na samochód Bonda.
Co ciekawe, sam szef Astona Martina, Victor Gauntlett, użyczył do filmu swojego prywatnego V8 Volante!
Cytując klasyka „Mają rozmach, skur…czybyki”.
Do tej pory nie pojmuję (a byłem wielokrotnie), skąd tam, między Bratysławą a Wiedniem, takie góry (sceny te kręcono na zamarzniętym jeziorze Weissensee w austriackiej Karyntii), ale… cóż, licentia poetica.
Sekwencja pościgu na tej mroźnej granicy Czechosłowacji z Austrią to jest majstersztyk ery pre-CGI.
Bond dysponuje tu zestawem gadżetów, przy którym szwajcarski scyzoryk wygląda jak patyk do poszturchiwania owiec, a Leatherman po prostu wstaje i wychodzi ochłonąć:
Lasery w piastach kół — odcinające całe podwozie goniącej Łady niczym miecz świetlny Skywalkera (jak myślę piękny pokłon w stronę kolców z DB5 w Goldfingerze).
Opony z kolcami — bo jeśli już jedziemy po lodzie Astonem Martinem, to zwykła zimówka byłaby jednak trochę poniżej standardów Q.
Wysuwane płozy z progów — pozwalające na jazdę po lodzie, gdy zwykłe opony z kolcami dają za wygraną.
Napęd rakietowy za tylną tablicą rejestracyjną — cóż… skoro V8 potrzebował jeszcze jednego sposobu na przyspieszenie, mówisz — masz.
Dwie rakiety w przednim zderzaku, ukryte za światłami przeciwmgielnymi i sterowane celownikiem HUD wyświetlanym na przedniej szybie.
Kiedy Aston w końcu dokonuje żywota w sekwencji samozagłady, prawdziwi motomaniacy wyją z żalu w ramionach ukochanych, a Bond i Kara Milovy ewakuują się w najbardziej urokliwy sposób w historii kina akcji — zjeżdżając po śniegu na futerale od wiolonczeli. Przy okazji radośnie podrzucając Stradivariusa.
Chodzi o instrument, pan Antonio przewraca się w grobie sam.
A futerał, na którym zjeżdżają ze stoku, nie jest zwykłym futerałem.
Ekipa filmowa zrobiła specjalną konstrukcję z włókna szklanego, wyposażoną od spodu w płozy/elementy ślizgowe oraz uchwyty pozwalające sterować kierunkiem.
Pomysł ten wyszedł od reżysera Johna Glena już podczas pracy nad scenariuszem.
Początkowo nawet producenci uznali go za absurdalny.
Tak?!?
Dobra… Potrzymaj mi piwo i patrz.
Glen pożyczył prawdziwy futerał, żeby pokazać, że Bond i Kara rzeczywiście mogą się w nim zmieścić.
I wtedy pomysł trafił do filmu.
Nawet zachował się jeden z filmowych egzemplarzy. W 2022 roku Christie’s wystawił na aukcję futerał-sanki używany w filmie.
Miał metalową konstrukcję i ślizgi od spodu, mierzył około 138 × 110,5 × 26,8 cm i był jednym z trzech wykonanych przez ekipę efektów specjalnych.
Maryam d’Abo wspominała później, że sama kręciła część scen na futerale z Daltonem; miała dwa uchwyty do utrzymywania kierunku, ale konstrukcja miała tendencję do skręcania pod ciężarem Daltona.
Deser.
Lista najważniejszych pojazdów w The Living Daylights (1987):
Aston Martin V8 Vantage / Volante – Bond. James Bond;
Audi 200 Quattro / 200 Avant Quattro — James / brytyjski wywiad;
Land Rover Series III 88″ – Gibraltar;
VAZ-2106 (Lada 1600) – czechosłowacka milicja / pościg;
VAZ Niva – czechosłowacka straż graniczna;
Ford M8 Greyhound 6×6 – czechosłowackie wojsko / pościg na lodzie;
Steyr Pandur 6×6 – czechosłowackie wojsko / pościg na lodzie;
Wales & Edwards Rangemaster – Necros „zabójczy dostawca mleka”;
Mercedes-Benz W126 – radzieckie służby / dygnitarze;
Peugeot 504 / 505 – pojazdy tła w Tangerze;
Saviem VAB – radzieckie wojska / Afganistan;
Wiolonczelowy Futerał do wyczynowej jazdy przełajowej w duetach – specjalnie skonstruowany pojazd z włókna szklanego, zbudowany na bazie futerału na Stradivariusa


Dodaj komentarz