Nobody’s perfect

[881 słów, 5 minut czasu czytania]

Przeczytałem ostatnio, że coraz więcej osób (już chyba ze 147%) nie potrafi zmienić koła w aucie!

Ok, rozumiem kobietę, która to bez problemu ogarnie temat, ale może nie mieć siły na ”-Pani kochana, kto pani to tak mocno dokręcił!?… -No, to pan przecież!”
Ale żeby facet?

Faktycznie, coraz częściej spotyka się przy autostradzie gościa w kamizelce odblaskowej (skoro się przepisowo nie chowa za barierki ochronne, to pewnie ubrał ją po to, żeby było łatwiej w niego trafić) jak z telefonem przy uchu puka butem w inkryminowane kółko „które, wie pan, w sumie z tego co widzę, to prawie całe jest dobre, tylko na dole, no wie pan, przy ziemi jest trochę płaskie, no tak, tak, na samym dole, i co pan myśli, może da się tak jechać?”

Ech, ludzkości(!) tracimy na rzecz maszyn i technologii nasze umiejętności!
Zamiast się doskonalić w tym co już umiemy, to z powodu lenistwa, głupoty, strachu i wygody oddajemy się bez walki w ręce zimnych, smarownych olejami, karmionych zero jedynkami, maszyn.
Ludzie, ogarnijcie się, póki nie jest za późno.
Jak już coś umiesz, doskonal się w tym. Jak ja!

Nie słuchajcie gości takich jak pierwszy dowolny z brzegu szef szkolenia szoferów w Rolls-Royce, p. McCann, który powiedział kiedyś „Używanie kamer przy cofaniu czy manewrowaniu nie oznacza, że kierowca nie wie, co się dzieje i jest niedoświadczony. Te kamery zamontowano w samochodzie w określonym celu i warto z nich korzystać. Są tacy kierowcy, którzy mówią – nigdy nie używam kamer w samochodzie. Odpowiadam wtedy: naprawdę? W takim razie przyjrzyjmy się, jak wyglądają twoje felgi”

Co on tam może wiedzieć? One nas upośledzają, np. Ja, jestem stara szkoła, cofam do lusterek, jestem w tym mistrzem, a szlifowałem swe nadzwyczajne umiejętności kiedyś, gdy nie było tych nowoczesnych udziwnień!

Kamery cofania? Phi i tfu!
Miałem przez wiele setek tysięcy kilometrów auto, które posiadało tylko boczne lusterka, i przy swoich 7 m długości nauczyło mnie skanowania przestrzeni jak lidar w nowych smartfonach w połączeniu z radarem okrętu wojennego i wyczuciem jego kapitana.

Koniec końców wyszkoliłem się w tej sztuce tak, że, przecząc prawom fizyki, parkowałem idealnie w miejscach nawet dwukrotnie mniejszych od mojego auta.
O, no jak nie, jak tak!
Panie McCann idź pan oglądać inne felgi cieniasów cieniasie!

I tak złożyło się, że siedziałem kiedyś w moim załadowanym towarami po sufit kombi, a nie było w nim tego pomiotu szatana – kamery cofania i jego pomagierów – jakichś czujników i ich głośnych pików co tylko czyhają żeby nas zastąpić.

Wsteczne wewnętrzne lusterko pokazuje aktualną przerwę w programie (bo bagażnik ma załadowany po sufit, zostają mi tylko boczne lusterka do manewrowania.

Ale czy mnie to martwi? Czy stresuje?
Mnie to motywuje!

Jestem latami kształconym przez mistrzów starożytnych klasztorów adeptem cofań bez zadrapań, więc jest luz i swoboda.
Dodam tu dla porządku, że to plac miejski pięknie (wg najnowszej mody) wybetonowany, na którym luźno rozrzucono stoliki kawiarniane, przy których wiele interesująco znudzonych postaci rozgląda się, szukając, choć drobnej atrakcji przy tej kawie pitej leniwie.
Mam tam tylko cofnąć pod bramę i zrzucić ten balast, prościzna c’nie?

Niech więc tak się stanie.
Ustawiam się na pozycji, animusz lekko podwyższony, audytorium stolikowe patrzy z zaciekawieniem.

Oczywiście – niech patrzą, czegoś może się nauczą z opuszczonymi w niemym podziwie szczękami, a nie: „proszę pana, a bo ja nie umiem wrzucić szóstki w automacie”
Uszoradarami i oczolidarami przeczesałem okolicę i przesyłam dane synapsową szybką wiązką – najbardziej spektakularną linią podejścia będzie przejazd między słupkami, tymi – o tam – z tyłu.
Wgłowny procesor chłodzony cieczami bombarduję danymi zgromadzonymi na siatkówce: lewe lusterko – słupek, prawe lusterko – słupek.
Skanowanie przedstartowe zrobione – zmieszczę się między tymi słupkami ciasno, ale bez problemu.

A kiedy już cofnę idealnie pod drzwi, dostarczając obserwatorom rozrywki, a sobie splendoru, bo tak cofnąć na centymetry, między takimi słupkami trzymającymi nielichą tablicę informacyjną drogową, to arcydzieło kunsztu manewrowania i precyzji w poruszaniu się pojazdami to aż im się krawatki poplamią gdy w owacjach będą mnie oklaskiwać!

Zapasu jest dość, obserwujących dużo, więc i fantazja u Mi rośnie wraz z adrenaliną i proszę się nie pchać, dla każdego wystarczy autografów na serwetkach kawiarnianych.

Aby dodać głębi i virowatości wartości filmikom kręconym z ukradka na insta, zrobię to na prędkości!
A jak! Dla fanu, fanów i lajków.

Wsteczny, ostatnia kontrola przedstartowa w lusterkach i jest pozwolenie na start.
Cegła na gaz.
„Patrzcie maluczcy i uczcie się manewrowania, a nie tylko technika, kamery, czujniki i auta-nomiczne samoparkujące! Umiejętności jeszcze się liczą i jest światowe zapotrzebowanie dla prawdziwych wirtuozów!”

No i wbijam między te słupki z precyzją pilota myśliwca lądującego na lotniskowcu.
Tu dodam, że piloci ci znakomici, w wywiadach często opowiadają o takim lotniskowcowym lądowaniu, szczególnie tym nocnym, żeby wyobrazić sobie pokój, na jego środku położyć wyimaginowany znaczek pocztowy, wyłączamy światło i próbujemy ten znaczek polizać.

Ja mam ciut lepiej, choć ciasno jest jasno.
Cofam na gazie, bocznych lustrach pełna kontrola spojówkowa, kierownica precyzyjnie prowadzona mą silną, pewną, tytaniczną dłonią.

Już pławię się w podziwie obserwatorów, kiedy nagle… jak nie przypierdolę w ten trzeci, środkowy słupek, którego w bocznych lusterkach nie było widać, a który integralnie, centralnie podtrzymuje całą tę konstrukcję.

Jeszcze mnie od gwałtownego zatrzymania na słupie potylica nie zaczęła boleć, jeszcze system nerwowy nie przekazał zszokowanemu mózgowiu wstrząśniętych danych z obłędnika i gałek ocznych osadzonych aktualnie w zagłówku, gdy nagle, atakując mnie z góry, zerwana uderzeniem tablica ogłoszeniowa przywaliła mi swoim kantem w dach.

2 myśli na temat “Nobody’s perfect

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑