Widok

[441 słów, 2 minuty czasu czytania]

„And from the crew of Apollo 8, we close with good night, good luck, a Merry Christmas – and God bless all of you, all of you on the good Earth.”

Powyższe zdanie coś jakby (sam tłumaczyłem!):
Elo dla ludzi tam w dole na Ziemi od załogi Apollo 8. Kończymy z dobrym wieczorem i przy piwku, życzymy wam, a przede wszystkim sobie – powodzenia, gdyż sytuacja tu jest ciut dynamiczna, ścianki pojazdu cienkie, kosmos zimny, a do domu daleko. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia – niech Bóg błogosławi was wszystkich, i widzimy się za parę dni na dobrej Ziemi.

P.S. Wysyłamy fotę, jak to wygląda z zewnątrz!

Zostało wygłoszone 24 grudnia 1968 roku przez astronautów misji Apollo 8, w trakcie transmisji telewizyjnej, gdy ich statek kosmiczny znajdował się na orbicie Księżyca. Astronauci, którzy znajdowali się wtedy na pokładzie, to Frank Borman, Jim Lovell i William Anders, a ich pojazd, maszyna niewiele większa od puszki piwa, oddaliła się od Ziemi na odległość do tej pory nieosiągniętą.

Panowie mieli bardzo ograniczoną przestrzeń do poruszania się, a ponieważ ich misja trwała blisko sześć dni, to na szczęście zapewniono im systemy utrzymania higieny, takie jak pieluchy, przenośna toaleta i środki czystości typu chusteczki nawilżane. Niech nikogo to nie dziwi – siedzili „na kupie”, w przenośni i dosłownie, biorąc pod uwagę, gdzie byli i jak daleko od Domu. Każdy by się zes… zestrachał w takim, nie bójmy się wielkich słów, gównianym położeniu.

Ale halo, przecież to Wigilia! Jutro święta! Nie zapomniano i o tym. Astronauci mieli dostęp do specjalnie przygotowanej żywności, w tym sproszkowanych posiłków, które należało przygotować z użyciem wody. Żywność była zaprojektowana tak, aby dostarczyć wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

Można z całą niepewnością założyć, iż między innym dwunastoma daniami mieli: sproszkowane uszka do barszczu w postaci batona, liofilizowanego karpia, łatwo rozpuszczalny bigos i sernik bezrodzynkowy w płynie.

Statek kosmiczny Apollo 8 znajdował się na orbicie Księżyca, dlatego panowie doświadczali warunków lekkiej mikrograwitacji. Ale przeważnie, w trakcie lotu, musieli radzić sobie z efektami nieważkości. Przypominam, że wtedy nie wiesz, gdzie góra, gdzie dół, picie alkoholi jest jeszcze szczególnie trudne, i bez tego żołądek jest skołowany, o głowie nie mówiąc, a ogórki do zakąszania rozbiegają się same na boki.

Na zdjęciu widać, jak małą, w skali kosmosu, jesteśmy drobinką. Jak z tej perspektywy zupełnie bezsensowne są spory polityczne, rzezie religijne, siłowe wykazywanie racji, czy przedkładanie „mieć” nad „być” oraz disco polo.

Pamiętaj, nieważne gdzie (wszystkim zapominalskim oraz niezorientowanym przypominam: główny bohater świętował w stajni) i jak, ważne z kim i w zgodzie. A wtedy może być byle gdzie i byle jak.

I dobrze jest mieć dobre widoki – przez okno (nawet przez lichy bulaj)… i na przyszłość (jeśli li tylko w wyobraźni).


2 myśli na temat “Widok

Dodaj własny

  1. czytając oryginał nikt nie ma wątpienia, że to Afroamerykanie lecieli na księżyc ale po tym profesjonalnym tlumaczeniu wiadomo, że to byli jednak potomkowie wojaka Szwejka

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑