Frajerwerki

[356 słów, 2 minuty czasu czytania]

„Ludzie nie są tacy głupi…” – pomyślałem zaraz po tym, jak na środku długiej, pustej, ciągnącej się po horyzont autostrady przebiegł mi przed maską facet.

Nie żebym musiał dokonywać awaryjnego hamowania czy innych latami zaszczepianych, instynktownych manewrów ratujących rzyci. Utrafił dobrze w punkt, ale i tak mógł zaczekać, aż przejadę.

Mniejsza z tym, pewnie coś ultra ważnego robił na pasie zieleni, skoro tyle poświęcił temu i czasu, i energii.

Autostrada łagodnymi esami-floresami wznosiła się i opadała. Szeroka tu jest i prosta – w „Top Gun” mogłaby robić za pas startowy, więc z daleka, do przodu i do tyłu, wszystko doskonale widać.

Mimo to, żeby wbić na pas zieleni, trzeba się zatrzymać, wysiąść z pojazdu, przebić przez jeżdżące ponad setką auta, przeskoczyć brudne bariery, wleźć w tę zieleń zakurzoną. Nie ma lekko.

Skoro droga tu wszechstronnie widoczną jest, to pewnie coś zobaczył i musiało go zaniepokoić. Najpewniej odpadła komuś od auta część i, leżąc na środku autostrady, stwarzała olbrzymie niebezpieczeństwo. A on, widząc pustkę wkoło, postanowił w szlachetnym odruchu zrobić dobry uczynek.

Nieco ryzykując, poświęcić się i czas, zrzucić ten kawał rozwalonej opony, czy może inną pozostałość jakiejś ciężarówki. A może taki kawał drutu jak ten, który kiedyś wbił się Mi_ w oponę przy 140 na godzinę? Zdjąć z pasa ruchu, przerzucić przez bariery, by zażegnać niebezpieczeństwo i uspokoić sumienie dobrym uczynkiem. Nie czekać na tragedię czy służby utrzymania, gdyż odpowiedzialny z niego człowiek.

Nie wiem tego. Gdy nadjechałem, było już po akcji. Okrakiem pokonując barierki, wracał po skończonej robocie do postawionego na awaryjnych i awaryjnym pasie samochodu.

Mimo wszystko – dumałem – trzeba nam takich ludzi, którzy nie stoją biernie, nie mądrzą się post factum, co to oni by nie zrobili, tylko instynktownie przechodzą do działania. W samotności, w ukryciu, nie myśląc o sławie czy dobrym ujęciu na Instagrama, działając jak „Niewidziana ręka” z dawnych lat. Nie oczekują nagród i pochwał!

I gdy tak dumając przemknąłem koło niego, gdy we wstecznych lustrach zobaczyłem, jak wsiada do swego pojazdu i rusza, a zaraz potem, gdy zobaczyłem te odpalające się z hukiem fajerwerki, co je rozłożył i odpalił na pasie zieleni, środka autostrady, by radośnie wybuchały przejeżdżającym… doszedłem do wniosku, że ludzie nie są tacy głupi, jak nam się wydaje… Są dużo głupsi.

2 myśli na temat “Frajerwerki

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑