"Zabójczy widok" ("A View to a Kill")

[698 słów, 4 minuty czasu czytania]

Tytuł „Zabójczy widok” („A View to a Kill”) filmu z 1985 można śmiało uznać za proroczy.

Poniżej wstrząsająca historia o tym, jak z prostych, prozaicznych, niewielkich sytuacji rodzi się wielka tragedia… A Człowiek przez wielkie Czy stacza się.

Był niewiarygodnie zapowiadającym się naukowcem i sportowcem z widokami nie na jakiś „kill” (chociaż w Szwecji żeglarstwo jest sportem narodowym), ale na – Igrzyska, Chemiczne Przełomy, a z racji pochodzenia… kto wie… w końcu miał blisko po Nobla.

Po ukończeniu szkoły średniej w latach 70. nasz bohater (już wtedy nieźle zapowiadający się sportowiec) wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez krótki czas studiuje chemię na Uniwersytecie Stanu Waszyngton. Po powrocie do Szwecji kończy (o tak, dla niego to jak złamać ołówek) studia na KTH, gdzie uzyskuje (od niechcenia, niemal przypadkiem – jak wspominają koledzy) tytuł inżyniera chemii. Nobel poczuł się nagle z lekka zagrożony.

Po zakończeniu tych studiów, czując się nieco wyczerpany umysłowo, aby nabrać tężyzny (wiadomo, jak to jest z naukowcami: idą na siłownię, a zamiast ćwiczyć, rozkminiają całki), przez rok służy w szwedzkiej piechocie morskiej w Kustjägare (KJ). Tam nagle, zrywając się w nocy na swej wiernej pryczy, przypomina sobie o kumite! Jak stał, tak wstał i natychmiast poszedł trenować oraz rozwijać swoje wcześniejsze zainteresowanie sztukami walki.

To doprowadza go do czarnego pasa w kyokushin. W 1978 roku zostaje kapitanem szwedzkiej drużyny kyokushin i nie poprzestaje, póki nie wygrywa Mistrzostw Europy w wadze ciężkiej w karate kyokushin w 1980 i 1981 roku, a w 1982 zdobywa mistrzostwo w Australii. I nawet się przy tym nie spocił.

Nie poprzestaje jednak na tytule mistrza karate i jednym stopniu naukowym. Karate Mistrz Inżynier? Phi! Jego nosi, jakby „Świat to było za mało”, i w 1982 roku odbiera dyplom magistra chemii na Uniwersytecie w Sydney.

O, i to w końcu jest coś, bo ani się obejrzał, jak w 1983 roku, za bardzo dobre wyniki w nauce, otrzymuje stypendium Fulbrighta, dające mu wstęp na Instytut Techniczny Massachusetts. To jest MIT, Panie Szanowny! Tu się w tańcu nie pier… wiadomo.

Jeszcze podczas pobytu w Sydney, pracując nad mięśniami poza naukowymi zajęciami, dorabia sobie jako niewadzący nic nikomu profesorek-ochroniarek w nocnym klubie w okolicy King Cross. Tam zostaje przyuważony (stąd właśnie ten proroczy „Zabójczy Widok”), jak smaruje kredą chemiczne wzory na ścianie. Grace Jones go zauważa i wietrzy okazję (pewnie myśli, że wymyśla jakiś nowy związek chemiczny odpowiedni do skutecznego i taniego „pudrowania noska”). Najpierw, dla niepoznaki, proponuje mu pracę jako ochroniarz, a potem pyta o związek.

Nasz bohater bierze jej pytanie na poważnie, wymyśla ten związek i wkrótce zostają parą. Już w Nowym Jorku.

Tu zaczyna się dramat, załamanie, prawdziwa strata dla ludzkości. Te ciągłe balangi, imprezy, prywatki i sznur gości skutecznie odciągają go od nauki. Skąd my to znamy?

Zaprzyjaźniając się z Andym Warholem i jego całym artystycznym środowiskiem, daje się wciągnąć w prymitywny świat światowej bohemy. MIT-a już nie skończy.

Wkrótce, zamiast pracować nad fullerenami (to taka forma węgla, w której atomy są ułożone w kształt kulisty, elipsoidalny lub rurkowy. Najbardziej znanym fullerenem jest buckminsterfulleren (C₆₀), przypominający kształtem piłkę nożną), rozpoczyna karierę filmową.

Tak, nasz stypendysta, prekursor, mistrz, inżynier, nie bójmy się wielkich słów – prawie Noblista – w 1985 roku debiutuje jako… jeden z ochroniarzy KGB w filmie „Zabójczy widok” z serii o Jamesie Bondzie.

Choć była to niewielka rola, u boku Grace Jones, która grała May Day (ciągle zestrachana wołała „Mayday, Mayday”), otworzyła ona drzwi do tfu… kariery filmowej.

Lundgren, imię Dolph, stacza się. Po nieprzespanej nocy spędzonej na czytaniu poezji Paula Celana postanawia porzucić świat nauki i sportu.

Tak, ten ponadprzeciętnie inteligentny, błyskotliwy, wykształcony laureat nagród i stypendiów, szykowany na Igrzyska, kontraktowany na walkę z Boskim Rockim, a wyglądający jak stereotypowy mięśniak grający bicepsami i kojarzony jedynie z kinem klasy co najwyżej B, skupia się na karierze aktorskiej. Chociaż jest to człowiek z cyklu „Za co się nie wezmę, to Sukces”, i staje się ikoną kina akcji lat 80. i 90., to jednak, mimo wszystko, no umówmy się… jest to poniżej możliwości jego DNA.

Prawie na pewno zaprzepaszcza jakiegoś Nobla za badania nad np. materiałami dwuwymiarowymi, takimi jak fosforen czy dwusiarczek molibdenu (MoS₂).

Ludzkość znów cofnęła się w rozwoju, a producenci kaset VHS, popcornu i Nobli odetchnęli z ulgą.

 
(grafika w ilustracji – Przemek B.)

Opis obrazka

3 myśli na temat “"Zabójczy widok" ("A View to a Kill")

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑