Przyjaciel

[368 słów, 2 minuty czasu czytania]

Armand Jean Richelieu powiedział: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”. Ale co on tam wiedział! Niby kardynał, a szara eminencja; ksiądz, ale polityk… Mogło się mu wszystko wymieszać od tego makiawelizmu.

Ja wolę inne ujęcie przyjaźni, czyli najprościej – serdeczne stosunki oparte na wzajemnej życzliwości.

Według Arystotelesa istnieje kilka rodzajów przyjaźni: idealna – będąca wartością samą w sobie oraz takie, które mają spełniać jakiś cel (przyjemność lub użyteczność). Mogę chyba śmiało powiedzieć, że po tylu tysiącach, właściwie to już chyba setkach tysięcy (ze dwóch) spędzonych razem, mój samochód pełni rolę tzw. przyjaciela.

Czasem w ramach przyjaźni typu przyjemność, a przeważnie – użyteczność. Często tylko we dwóch, sami na siebie zdani. Podążamy jak ten samotny żeglarz i jego łódź po bezkresie szos. Musimy więc na sobie polegać, ufać i być w tych… serdecznych stosunkach!

Powiem więc szczerze – wzruszyłem się!

Jadę autostradą, sypie śnieg z deszczem. Ogólnie widać, jak w ruskim porno na 14 kopii VHS – chu ja, bo późno i ciemno już. W końcu to 12 godzina jazdy i pracy. Warunki mało sprzyjające – może nie takie straszne, bo w końcu tylko trochę mocno wieje, zacina tym śniegiem i deszczem, ślisko i ciemno, ale za to nie grzeje słońcem prosto w szybę. No i do domu na szczęście tylko 380 km.

Jadę taki samotny i smutny, gdyż od wielu godzin coś mi stuka od spodu. I nie jest to fraszka Sztaudyngera. Coś nieładnie stuka, i nie waham się obawiać, że uwalony wahacz to jest…
A jazda z takim to nie fraszka.

No, ale jadę, gdyż jechać się da. Choć smutno mi trochę, bo ciemno i zimno wkoło, nie bez kozery też to podwozie martwi mnie ciut.

I wtedy wkracza On, Przyjaciel, na którego zawsze można liczyć.

Jakoś wyczuwa, że się martwię. A skoro tak, to zawsze może przecież nagle poświecić Mi_ kolorowymi światełkami prosto z deski rozdzielczej! Tak, taka ładnie ubrana „choinka” to przecież same miłe, ciepłe, bliskie sercu skojarzenia!

I to nie byle jakimi błyska światełkami! O nie! Jest jak Majewski, a On z byle gównem nie wyskoczy! Błyska całą solidną gamą: „zatrzymaj pojazd”, „usterka silnika”, „brak ABS”, „uszkodzony hamulec”.

Tak, dziękuję Ci, Samochodziany Przyjacielu, Ty to wiesz, jak oderwać mnie od przyziemnych myśli i zawsze umiesz rozbawić!

To kiedy się choinki rozbiera?

2 myśli na temat “Przyjaciel

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑