[229 słów, 1 minuta czasu czytania]
Rozmowa kwalifikacyjna to gra.
Są specjalne szkolenia, które przygotowują do tych rozmów obie strony. Zawodowe działy HR mają specjalistów opracowujących szablony, tak, aby z kandydatów wyciągnąć takie informacje, jakie są im potrzebne. Niby miło, spokojna, niezobowiązująca rozmowa, a tak naprawdę, jak w internetowej przeglądarce czy mediach pseudospołecznościowych, mimochodem zostawiasz okruszki informacji, z których można potem łatwo zebrać całe wory wiedzy.
Jednym z pytań, niby o niczym, jest pytanie: „Jak lubisz spędzać wolny czas?”. A jedną z lepszych odpowiedzi jest, jak zgodnie podpowiadają wszelkie poradniki, że: pływam.
Pływanie jest takie spokojne, relaksujące, luźne. Niekontuzyjny sport, więc jesteś aktywny, nie wymaga nakładów finansowych, a trenujesz i jesteś w ruchu. Bardzo dobra odpowiedź — coś sprzedajesz, coś im dajesz, a w sumie to nic. Obie strony dostają, co chciały, wchodząc w tę grę… „Ja wiem, że on wie, że ja wiem, że on wie.”
Kiedyś brałem udział w jednej takiej rozmowie. Podchodzili mnie na takie sposoby, że na koniec miałem dość i wiedziałem, że skoro oni tak perfidnie mnie podchodzą, to ja już wiem — nie chcę z nimi pracować. A skoro tak… mogłem sobie pozwolić na luz.
I padło:
— A co robisz, Mi_, w wolnym czasie?
— Pływam!
— O, cudownie, to miło, pływanie jest takie relaksujące. No to właściwie tyle z naszej strony…
— Żaglowcami!
— Ale…
— Po morzach i oceanach…
— E…
— Najlepiej w zimie!
— A…
— I północnych, najbardziej sztormowych, jak się tylko da!
— No tak…


…a pływasz?.?.?.
PolubieniePolubienie
…ałem
PolubieniePolubienie