Konsekwencje niekonsekwencji

[ #szosopasta na 925 słów i 5 minut czytania ]

Są dzieci, które nie usiedzą.
Kiedy rysują – to chodzą, jak chodzą – to biegną, a gdy siedzą – to tańczą.

W ławce szkolnej, nie mogąc się ruszać, cierpną i cierpią, co potem objawia się na czole potem, średnią dużo poniżej krajowej i wizytami rodziców u wychowawcy. Ich (wszystkich) zawiedzionymi minami i rzucaniem winą po sobie nawzajem:

– Czyż inteligencję nie dziedziczy się po mamie?
– No, chyba twojej!

A to nie jest niczyja wina. Jest to po prostu inteligencja kinestetyczna, która odznacza się dużą potrzebą ruchu i zdobywania wiedzy poprzez praktyczne działanie. Zaangażowania manualnego w wykonywaną pracę, poruszania się podczas uczenia i aktywnością fizyczną (a pójdę się przejść i przy okazji przebiegnę sobie maraton).

Ja byłem (jestem?) właśnie taki – może poza tańcem, gdyż jeśli taniec to mowa ciała, to moje ciało mówi: „Nie”.

Jak siedzę – to jadę, jak myślę – to chodzę, jak chodzę – to rozmawiam i… o rany, gdzie to ja wtedy nie byłem!

Ale najgorsze jest to (potem można TO czytać), że najlepiej Mi_ myśli, wymyśla, rozmawia i rozkminia w trakcie jazdy – jako kierowca – pojazdem.

Trochę to niekonsekwentne, bo jak jadę, to przecież siedzę i się nie ruszam, a czasem nawet godzinami! Ale tak już jest i może jakiś doktór kiedyś to wyjaśni – w bańce nagle mu się rozjaśni, potem wszystkim fenomen ten objaśni – i znowu Nobel.

Lecz póki nie ma Nobla, czas się ruszyć, przyłożyć do badań. Dość teoretyzowania – jazda z biura na praktykę i pracę w terenie.

Ruszam więc na południe, w dół mapy, z Łodzi do Katowic.

Jak się jedzie – ups, pardą – „płynie” z Łodzi do Katowic? Nie ma w rzyci nic prostszego!

Sadowisz się nią w fotel, czekasz na południe, ustawiasz auto/łódź/okręt dziobem w kierunku słońca, czyli na południe, i cegła na gaz. Cały czas w dół, cały czas w stronę słońca.

Mijasz lewym bokiem Sosnowiec, 2 godziny, 18 minut, 54 sekundy – i jesteś.

Jest tu kolejna pewna niekonsekwencja: niby jadę w dół (mapy), a jednak pod górkę (w góry).

Ruszam do Katowic, gdyż właśnie tam mam bardzo trudne spotkanie, ale nadzieją niepłonną pałam – jeśli mój umysł ma coś spłodzić, będę mógł chodzić.

Gdyż o to chodzi, że jak się pozwoli mi wychodzić i nie wyjść ze spokoju, to się zawsze ze mną do czegoś dojdzie.

W aucie nie można niestety chodzić. I używać telefonów komórkowych też nie.

W przeciwieństwie do możliwości siedzenia i obsługi olbrzymich tabletów udających deski rozdzielcze i podłączonych do nich peryferii w postaci samochodu.

Pozostając w tej logice: z telefonu o małym ekranie korzystać nie można (bo to odciąga uwagę), ale z samochodu o dużym ekranie – i to niejednym (wychodzi, że to nie odciąga) – już tak.

Konsekwentne i typowe – robię z m(n)as debili.

Dobra, z telefonu nie można korzystać, ale za to można z niego rozmawiać (bo to już uwagi nie rozprasza).

Dlatego poza zestawem głośnomówiącym (nie, nie chodzi mi o dwie panie w dialogu, siedzące z tyłu), mam zestaw słuchawkowy, zapasowy zestaw dodatkowy i na czarną godzinę – blutufowy.

Dobra, dobra, już jadę, bo warunki dobre, a we Włodawie bez zmian.

Po obraniu kursu na słońce, pochłaniam przestrzeń niczym:

„Niezwyciężony, krążownik drugiej klasy, największa jednostka, jaką dysponowała baza w konstelacji Liry, szedł fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru”.

I mimo że tak spektakularnie niszczę kolejne parseki trasy, to trasa ta, jak w kosmosie, nudną jest… i się nudzę.

Aż zadzwonił telefon.

Tu dodam, że jak czasem ktoś zadzwoni, to klękajcie, narody.

Muszę przyznać – są tacy telefoniści, co swoją inteligencją i poruszanym tematem podnoszą mi włos na głowie, a synapsy aż wyją z wysiłku.

Rozmowa z kimś bystrym, kto się nadaje i na podobnych częstotliwościach „nadaje”, to wspaniała sprawa.

Jak wiadomo z fizyki – nic tak ci nie naelektryzuje obwodów, nie doda ładunku, nie podniesie energii, jak pocieranie się o siebie dwóch ciał. W tym wypadku – mózgów.

Zwie się to potocznie „burzą”, bo burzy mury, obala zasady, niszczy teorie i tworzy nowe.

Polega to na przeskakiwaniu elektronów, rozciąganiu synaps, ćwiczeniu istoty szarej poprzez przepływ idei, zagadnień, pomysłów z jednego ciała na drugie.

Czasem, i szkoda, że coraz rzadziej, jest to taki ładunek, że iskry idą jak ze szlifierki, a łuna niczym przy spawaniu w atmosferze argonu.

A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój!

Dlatego właśnie należy wychodzić z domu do knajpy.

Tam stosuje się wspomagająco specjalne płyny przewodząco-chłodzące, a nie, że teraz otomana, bo pozjadałem już wszystkie rozumy i co było w lodówce, jestem sofistą i tu będę sobie sam przed TV leżał.

W każdym razie…

Jadę w dół, c’nie? Do Katowic, kiedy nagle – ktoś mi dzwoni.

To był właśnie taki telefon!

Jak mi nie przydzwoni, jak nie zagada, jak nie pobudzi!

A jaka się wywiązała dyskusja!

Taka… że półtorej godziny później, zelektryzowany, z poniesionymi włosami, skrzący niczym uszkodzona przez helikopter linia wysokiego napięcia, ale zajebiście szczęśliwy, zauważam, że nie wiadomo kiedy dojechałem na miejsce!

Ale… ale co ja robię w Krakowie?!


Posłania, Posłanki i Posły, a teraz – Posłowie:

Pojęcie przechodzi kiedy się dochodzi, iż „inteligencja kinestetyczna” to pojęcie z teorii inteligencji wielorakich Howarda Gardnera i odnosi się do zdolności uczenia się oraz rozumienia świata poprzez ruch i działanie.

Osoby z wysoką inteligencją kinestetyczną:

– Mają świetną koordynację ruchową i sprawność fizyczną.

– Uczą się najlepiej przez praktykę, manipulowanie obiektami, eksperymentowanie.

– Często są dobre w sportach, tańcu, rzemiośle, aktorstwie czy innych aktywnościach wymagających kontroli nad ciałem.

– Nie lubią statycznych form nauki, np. siedzenia w ławce i czytania podręczników – wolą działać.

Nie jest to jednak oficjalna kategoria naukowa w psychologii, a raczej koncept z zakresu edukacji i teorii uczenia się.

W klasycznej psychometrii (np. testach IQ) nie wyróżnia się osobnej inteligencji kinestetycznej.

2 myśli na temat “Konsekwencje niekonsekwencji

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑