[ #szosopasta na 665 słów, 4 minuty czytania ]
Na czym polega wymiana zdań z siłą zwierzchnią (M., dyrektorem, żoną, etc.)?
To proste: wchodzisz ze swoim, a wychodzisz z jego/jej/ich.
Lecz nie zawsze.
– M.? Biurko jest większe, czy to Ty zmalałeś? – zagadnął do M., stanąwszy z nim twarzą w twarz w jego gabinecie – Bond. James Bond.
Panowie nie widzieli się lata. Wymiana zdań miłą nie była i zakończyła się, cóż… jak to u Jamesa, z przekąsem:
– Nie, biurko zdecydowanie jest to samo!
Później, kiedy emocje i testosteron opadły, a trzeba było pilnie doprowadzić do niezabicia całego świata przez kolejnego arcywroga (no i fabułę jakoś pchnąć do przodu), panowie spotkali się ponownie – nad brzegiem Tamizy.
Most, który widać w tle ich spotkania, to Hammersmith Bridge. Łączy południową część Hammersmith oraz Barnes w londyńskiej dzielnicy Richmond upon Thames.
Niedaleko tego mostu oraz miejsca spotkania tych dwóch GentleWojowników znajduje się pub „The Old Ship Hammersmith”. Bardzo niewiele wiadomo o historii tej starej „karczmy nad rzeką” poza tym, że jest to budynek „w stylu” czasów Karola I. Stoi po południowej stronie, między ścieżką a rzeką. Ceglany ganek i część ściany frontowej przetrwały jego rozbiórkę.
„The Old Ship Hammersmith” stoi tu od prawie 300 lat. Aktualnie mamy rok 2016 (może już 2018). Kolejna część przygód naszego ulubionego Agenta JKM – „No Time to Die” – szykuje się powoli do powstania.
Pub niedawno przeszedł gruntowną renowację – aż pachnie nowością! Dzięki wspaniałej lokalizacji i rozległemu tarasowi z widokiem na Tamizę łatwo można zrozumieć, dlaczego ten tradycyjny londyński pub wpadł w oko…
Właśnie, komu mógł wpaść w oko?
Może producentom – Barbarze Broccoli i Michaelowi G. Wilsonowi, którzy wpadli tu na piwo? Trzeba też wiedzieć, że lśniący bar serwuje szereg piw komercyjnych (w tym Heineken 0,07%!) i rzemieślniczych, takich jak Camden Hells Lager, Founders All Day IPA i Beavertown’s Neck Oil Session IPA.
Wyobraźni okiem widzimy, jak po nabyciu po pincie złocistego trunku siadają na zewnątrz, biorą solidny, zimny łyk i zachwycają się widokiem.
A może, by zachować chłodną głowę, zasiedli jedynie z oranżadą w przestronnej oranżerii?
Lub to sam Cary Fukunaga wpadł tu na tradycyjne „chips und fisch”, a kiedy zasiadł przy Stole Kapitana, tak zauroczył się wnętrzem – które „w pełni odzwierciedla swoją nazwę, z wyraźnym wyczuciem przebywania na pokładzie wielkiego starego statku – dobrze, że zacumowanego i nie buja” – iż wyjść szybko nie chciał.
Tego… niestety już się nie dowiemy.
Wiemy natomiast, że bezwzględnie komuś „od nich” ten „lokal” bardzo wpadł w oko, bo z nagła padła propozycja:
– Hej, Managerze tego przybytku, fajna ta miejscówka, nad wyraz! Z klimatem iście angielskim, widokiem zaiste anielskim, i w Londynie jest. A my tu, za rogiem, o tam, będziemy się kręcić, bo film będziemy kręcić. Jest taki pomysł: może nakręcimy tu kilka scen do naszego nowego odcinka z przygodami?
– A czyimi przygodami?
– A może znasz… Bonda. Jamesa Bonda. Agenta Jej Mości.
Manager tego przybytku – jak już go docucili po chwilowym odcięciu tlenu (bo jak padał z wrażenia, to zwadził główką o bar) – w podskokach i osobiście pobiegł przez całe miasto, do General Managementu, Zarządu czy innego Kogoś od Tych Spraw.
Przybiega zdyszany i mówi:
– Bo… Bo… Bo… sz, ale się zziajałem! Bo… Bo… Bonda będą kręcić! U nas! W „The Old Ship Hammersmith”! Cóż za nobilitacja, cóż za honor, zaszczyt!
(I darmowa reklama na cały świat – ale o tym milczał. Przecież każdy to wie, czyż nie?)
– Mam biec co tchu z powrotem i że „tak” im rzec?
Dyrektor zakręcił wąsa, zakręcił „bursztynem” w szkle, zadumał się i mówi:
– Polityka naszej firmy nie zezwala na takie dile… No i tyle. Nie zgadzamy się na kręcenie i wykorzystywanie komercyjne naszych pubów. Tak więc mówię ci – nie będzie u nas tego movie. Wracaj tam i powiedz im, że sorry, ale… No time to deal!
I tak właśnie…
Dobra, być może niektóre elementy tej opowieści są z lekka fabularyzowane. „No Time to Die” nie kręcono we wnętrzach „The Old Ship Hammersmith”.
Skąd to wiem?
Niestety, o tym, że Managerem tym był mój brat, nie mogę niestety powiedzieć. Musiałbym Was potem po cichu anihilować.
Takie TajnoAgnackie zasady. Nie ma na to rady.

ja dysponuje szopą, to może być udany deal typu all You need is here
PolubieniePolubienie
Ol ju nid to jest low!
PolubieniePolubienie