Oświecenie

#szosopasta na 529 słów, 3 minuty czasu czytania.

Lubię mapy.
Zajmowałem się nimi już chyba w czasach oświecenia, zaraz po tym jak Kopernik ruszył ziemię, Merkator ją odwzorował na płaskim, a mnie oświeciło w księgarni.

Fakt, wracają czasy płaskiego dysku podtrzymywanego przez słonie, oraz folia aluminiowa w formie czapeczki ochronnej.

Takie Średniowiecze wersja Public Beta, gdzie zwolennicy tego całego ŚBwU twierdzą, że Merkator niczego nie odwzorował, bo zawsze było płasko.

Na szczęście ludzi jest dużo, zanim głupota zaleje cały świat, mamy jeszcze trochę czasu.


W tym całym oświeceniu, kiedy to oświeciło mnie jak fajne są mapy, najpierw atlasowe a potem cyfrowe, a było to zaraz po Średniowieczu wersja Beta Developer edition (komunizm), zajmowałem się upychaniem off-lajnowego pradziadka Google Maps na palmtopy firm Psion, Palm, na jakieś iPaq czy inne Handspringi.

Była to niezła zabawa, cudowałem (cudować – czynić małe cuda), żeby ten cały sprzęt z epoki Prekambryjskiej poradził sobie najpierw z wielkością mapy cyfrowej, po chwili z wyszukaniem satelit na zewnętrznym GPS-sie, następnie na ustaleniu swojej pozycji, i na koniec z wytyczeniem trasy.

I to wszystko, bardzo proszę, w miarę możliwości, w jednym czasie.


Siedzisz sobie pół nocy, słuchając „Trójki” (takie kultowe radio, przed wprowadzeniem jej wersji Pis Beta Ulepszonej), wgrywasz mapy z „łatkami” (z powodów o których tylko www chomik wie najlepiej), potem stoisz nieruchomo pod bezchmurnym niebem, i już po pół godzinie masz namiar na trzy satelity GPS, pod warunkiem że to jest półpustynia lub dach wieżowca i nic nie zasłania widoku.

Jest! Jest połączenie i sygnał! Machina zaczyna mielić zerojedynkowe dane, ekran 256 kolorów zaczyna wypluwać informacje, ruszasz zamszycie ręką… i połączenie bluetooth się zrywa, zresztą to i tak nie ma znaczenia, bo GPS z powodu chmur też już nie widzi satelitów i stracił sygnał.

Tak, takie były początki tego, czego teraz nawet nie zauważamy.


I wtedy właśnie, około godziny 21, w sobotę, pamiętam jak dzisiaj, bo Panathinaikos grał wtedy z Lechem, dzwoni do mnie jakiś gość i mówi, że on za chwilę jedzie do „Władka”, wczasy tam sobie obstalował, bo ludzi ponoć mało, a on lubi ciszę i spokój, że nie ma GPS, to znaczy ma, ale mapy w nie ma, i panika, bo jak on tam trafi?!? I że pomocy, sprawa gardłowa, płaci złotem i platyną!

– A atlas?

– Ale że co, siłownia jakaś tak?

– No… taki globus wydrukowany na płaskim papierze!

– A nie, gdzie tam panie, po nocy patrzeć na jakieś Papieże, jak mamy oświecenie. To nie XVIII… to XXI wiek jest prawie!

A poza tym on już ma pożyczone C.B Radio, GPS naładowany, Palm jest Top i do szyby przyklejony taśmą, i tylko map w nim nie ma! I z rodziną na dole czeka, i czek już wypisany też czeka.


Zdziwiłem się trochę, przecież to Śląsk jest, i z tego co jeszcze przed chwilą wiedziałem z podstawówki – nie ma prostszej drogi nad morze, i w dodatku jest tylko 1 – jedna… Jedynka.
Ale nagle zalało mnie to całe oświecenie, oświeciło mnie, że nie, nie dogadamy się.

Ja i on to są różne formaty danych, a między nami przestrzeń, znaczy kosmosu pustka znaczy się.

– Nie zrobię panu GPS w 5 minut, nie dam rady, ale dam radę! Za darmo!
Słuchasz Pan? No, to jak się pan ustawi przodem auta na północ, i będzie pan jechał cały czas w górę (mapy), mimo że w dół (lądu), chociaż tak naprawdę po równym (asfalcie), to gdzieś za około 8 godzin i 12 minut skończy się panu ląd, a zacznie woda.
Wtedy proszę już nie jechać dalej, dalej jest Szwecja, a to po lewej, to jest „Władek”.

2 myśli na temat “Oświecenie

Dodaj własny

  1. w lewo, to chyba jak się patrzy w dół mapy czyli w górę, bo jak w górę czyli w dół rzeki to Władek jest po prawej…. czyli po tej że jak się śpi od ściany to ta ręka

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑