Vice Wersal

#szosopasta na 637 słów, 3 minuty czasu czytania.

Nauczyciele zawsze mówili Mi_: „siadaj, bardzo dobrze, Mi_nus trzy”.
Tak, słabo szła mi nauka…

Pani Katarzyna Kłosińska, spec od polszczyzny — w dodatku poprawnej — i zasad dobrego wychowania, do tego że głośne publiczne rozmawianie przez telefon jest niegrzeczne, dodała też kiedyś od siebie, że zwracanie komuś na to uwagi — również.

Myślisz sobie o sobie żeś zuch i proszę bardzo szanowni państwo co za „Last Man Standing” ostatni jeszcze gotowy nieść pomoc uciśnionym i Antyznieczulicowy Aktywista, a okazuje się żeś zwykły Niemalham.

Np. jak wtedy kiedy, wyczulony na każdy bodziec i czujny jak ważka jechałem na bardzo ważne spotkanie. Pociągiem szybkim, czystym, nowoczesnym i bezprzedziałowym.

Ponieważ spotkanie miało mieć swój poziom, więc i wygląd mój próbował nadążyć za jego rangą. Może to jeszcze nie Bond od Toma Forda, ale niedaleko.
O, całkiem niedaleko, tuż obok firmowego salonu Toma Forda jest bazarek i pan Tomek ze swego wierny dostawczego forda świadczy tam konkurencję z modą męską.
Z wyglądu niemal takie samo, więc po co przepłacać?

Jadę wystrojony jak luksusowy biurowiec w odcieniach szarości, a kilka rzędów dalej, od chyba godziny, ktoś głośno i przez telefon zdaje relację ze swojego życia.

Chyba ze szczegółami, ja mam słuchawki w uszach, więc dokładnie nie wiem i mało mi to przeszkadza, ale skoro nawet ja czasem słyszę ten histeryczny śmiech, to cały bezsłuchawkowy wagon pewnie musi wiedzieć co tam u mamusi — niechętnie, ale aktywnie i taktownie (p. Katarzyna przestrzegała!) brać udział w tej niekończącej się teleaudionoweli musi.

I tu, jak zawsze, wkroczył na scenę p. Murphy ze swoim prawem, pewnym jak śmierć i podatki „Kromka zawsze spadnie masłem w dół.”
I brakło prądu w moich słuchawkach z aktywnymi szumami!
Spokój, Mi_ , spokój — skup się na spotkaniu, odmów litanię, bądź kwiatem lotosu na tym jeziorze… czy coś!

Po kolejnych kolejowych piętnastu minutach słuchania odcinka 542, pod tytułem: „Kupiłam sweterek lilaróż, taki wiesz, z żabotem…” — nie wytrzymałem. Jestem człowiekiem niestabilnym, słabym, i nie słucham mądrzejszych pań Katarzyn.

Z powodu dawki decybeli generowanych przez panią takiej, że kładła łany zbóż w promieniu wielu kilometrów od szyn, cały kwartał wagonu, z obawy przed stała głuchotą, został samooczyszczony  z ludzkości. Dlatego kiedy jakoś przedarłem się przez barierę tego dźwięku i przesiadłem się w pobliże naszej telefonistki byłem spocony i na krawędzi.

Ale dotarłem i spotkały się dwa garnitury. Mój w szarościach GarMi_tur i cały jej garnitur, a raczej żakiet emocji — krzykliwy, głośny, donośny, poliestrowo ostentacyjny.
Jak na postkomunistycznym spotkaniu biznesumena i biznesumen lat 90-tych w fotelach Forum hotelu. I do tego mokasyn z frędzlem.
Nawet u Tomka z forda ten bazar by nie przeszedł.

Przytkałem uszy pietruszką żeby lepiej słyszeć, a wsłuchawszy się w tembr jej głosu, zacząłem intensywnie się w nią wpatrywać.
Nawet patrząc mało intensywnie, przepalam żelbet a patrząc intensywniej spawam różne niespawalne przedmioty, więc po pięciu minutach — a i tak długo wytrzymała — zaczęła tracić wątek, mieszać w zeznaniach, jąkać się i ślinić.

Po kolejnej minucie przycisnęła telefon do lilaróż żabotu i pyta:

– W czymś mogę panu pomóc?

– Czy ja pani przeszkadzam? – zapytałem grzecznie, bo zawsze trzeba być grzecznym, tak każe Katarzyna i Żona, bo inaczej kara.

„Grzecznością można zyskać wiele” – mówią chórem…
…„A grzecznością i pistoletem jeszcze więcej” – dopowiada Al Capone.

– Tak, przeszkadza mi jak tak pan patrzy.

– Hmm, no widzi pani, ja przeszkadzam tylko pani, a pani WSZYSTKIM!

Tu na chwilę się zawiesiła, widać było że przebiega tam restart systemu, ale nie był chyba zbyt rozbudowany bo szybko poszło. Zrobiła minę typu „foch”, postukała w fotel hybrydami i zdarła przy tym metr kwadratowy tapicerki, powzdychała, i dołożyła telefon.
Nie wiem czy zrozumiała przesłanie, ale na pewno trochę spękała że jej spalę wzrokiem fryzurę ułożoną łatwopalnymi lakierami i w kolorach które mogą się zająć.

…Tak, jestem nieuk i prostak, ale co ja mogę?
Pani Katarzyna Kłosińska, pan Savoir i pan Vivre chcieliby inaczej, ale czasem jak Kuba Bogu tak vis a vis, vice wersal.

2 myśli na temat “Vice Wersal

Dodaj własny

  1. eeę tam, vice versal, master varten zaraz zastąpi europipment i jedy uzasadniony przewód przemowczy to będzie zwykły toporek (tomaschowek)

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑