Azzurro La Plata

#szosopasta nieśmieszna na 1170 słów, 6 minut czasu czytania.

Nie wrzucam do netu zdjęć mojej rodziny (no dobra, może ze dwa razy, po pijaku, to się nie liczy).
Nasze mamy czy babcie nie biegały po ulicach z albumami i nie pokazywały zdjęć swojej rodziny przypadkowo spotkanym ludziom.

Uważam, że miały rację, nie mam praw do cudzego wizerunku (nawet jeśli dysponuję – póki co niewyrównanymi – rachunkami za poniesione, w związku z wieloletnim utrzymaniem, wydatki), więc ja też tego nie robię, ale tym razem będzie wyjątek.
Pisanie ostatnio idzie mi słabo, długie to i trudne w odbiorze, ale za to zdjęcia…
Zdjęcie zawsze ma wzięcie.
No i ok, skoro tak, na uwagi przyciągnięcie, niech będzie zdjęcie.

Za kilka dni w Miami (miasto w USA) wyląduje „cyrk na kółkach” – F1. W związku z tym, że „Formuła Pierwsza” przybywa do USA, oraz z 70-leciem obecności Ferrari na amerykańskim rynku ich auta będą się prezentować w kolorze – nie tradycyjnie czerwonym – ale w Azzurro La Plata.
Piękny kolor.
Kiedyś, dawno temu, właśnie w takim „spranym niebieskim” kolorze Ferrari ściągały się w USA i stąd ta jednorazowa zmiana. 
To także ukłon w stronę Enzo Ferrari, który lubił ten uspokajający kolor, a facet do luzaków nie należał.

Dużo spraw można rozkminić po kolorach, i wiele się można dowiedzieć o tym i owym, jak się spojrzy np. na rysunki dzieci.
Jeśli oczywiście nie ograniczamy się jedynie do chowania dzieci, i przed dziećmi.
Jak się poprosi dzieci, których wy-chowanie nie ogranicza się jedynie do wy-dzierania i chowania, by narysowały sportowe auto, to narysują je w kolorze czerwonym. Tak się im kojarzy.
Ale dlaczego?

Otóż, kiedyś kolory samochodów w rajdach czy wyścigach były przypisane krajom, które w nich uczestniczyły.
I tak przykładowo Francuskie samochody rajdowe (np. Renault) były malowane na niebiesko „Bleu de France”, aby reprezentować narodowy kolor Francji.
Wielka Brytania miała klasyczną zieleń wyścigową „British Racing Green”, a Jaguar czy Aston Martin często wykorzystywały i wykorzystują ten kolor.
Szwecja to żółty lub biało-niebieski, cóż, wiadomo, są związane z flagą Szwecji i przykładowo, Volvo stosowało żółte oraz niebieskie akcenty na swoich rajdowych modelach – oczywiście jeśli w ogóle, biorąc pod uwagę ich obsesyjne podejście do bezpieczeństwa, jakieś miała, ale już Saab… czemu nie?
Niemcy to wiadomo – Czarne „Schwarz BMW”, no a czerwone?

No tak, najpiękniejsze, wydizajnowane w niedościgły sposób przez Pininfarinę, z pasją uwieczniane na rysunkach, wieszane na ściennych plakatach, wyśnione w nocnych mokrych snach, sportowo opływowe, i już z samego wyglądu diabelnie szybkie, pobudzające wyobraźnię były z Włoch!
Precyzyjniej – z Italii, w końcu nie każdy ma włochy. 
Klasyczny czerwony kolor „Rosso Corsa” (czerwień wyścigowa), jeśli była stosowana to właśnie na włoskich samochodach rajdowych, zwłaszcza tych produkowanych przez Ferrari, symbolizując pochodzenie tych pojazdów, i takie rysują je dzieci.

Oczywiście, to się wie wtedy, jak się dzieciom poświęca… nie, to złe słowo, nie ma czegoś takiego jak poświęcanie czasu dzieciom, jak się z dziećmi czas święci.
Jeśli nie miało się dla nich czasu, kiedy były małe – bo przecież dorosły wie najlepiej co najlepsze dla naszych dzieci, a świat jest brutalny i zły, trzeba zrobić co dla dzieci najważniejsze, czyli pójść i zarabiać, aby niczego im kiedyś nie brakło, zabezpieczyć je no i pokazać wszystkim, na co nas stać – można się nigdy nie dowiedzieć jakie kolory samochodów i nie tylko, rysują na swych rysunkach.
Oczywiście, gdyby zapytać same dzieci o zdanie co dla nich najważniejsze, uznałyby, że nasza obecność.
No ale co one tam wiedzą, są małe, zresztą razem z rybami głosu nie mają.
Wiemy lepiej i idziemy robić kariery, budować fabryki, zarządzać zasobami… aż nagle… Nagle, jest już za późno.
Kiedy nas nie było, one dorosły, jak mają 10 lat już nie ma zmiłuj – bunt 10 latka przerośnie każdego dorosłego, i o kurwa kiedy to zleciło? – co? Już mają lat 18?!?
I Ich świat chwilowo przestaje być kolorowy, robi się czarno-biały. Wszystko podlega krytyce, nie ma półśrodków oraz odcieni szarości, a kto chodzi na kompromisy, ten się kompromituje.
To chemia organizmu zwana „bunt” powoduje, że punkty styczne z dorosłymi zanikają, przepływ informacji ustaje, i pozostaje już tylko mieć nadzieję, że wszystko zrobiło się jak należy kiedy były małe.
Bo teraz, kiedy mają 18, już jest za późno, na wy chowanie, za chowanie, do chowanie, od chowanie, już nawet na samo chowanie.
Co u naszego nagle dorosłego dziecka słychać, teraz dowiemy się tylko przypadkiem, lub z Policji.

Ponieważ ja jestem zwykły cienias i nie umiałem w biznesy, nie wiedziałem jak stawiać fabryki, by wszystkim pokazać na co mnie stać, nie za bardzo pociągały mnie co rusz nowe mercedesy i związany z tym cudownie zawistny podziw ludzki, to zająłem się tym co było w moim skromny zasięgi – skupiłem się na rodzinie.
Cóż – tak sobie myślałem do siebie – skoro powiedziało się „A” i się ją założyło, tę rodzinę, to trzeba poruszyć i resztę liter alfabetu nawet jeśli jest się alfą i betą lub analfabetą i dociągnąć to, najlepiej jak się umie, do końca, c’nie pacanie?

Mimo, że u nas dzieci mogły pisać po czym chciały, po sofach, ścianach i kamieniami po autach, to chyba jednak nie bardzo mi to wszyło, bo czas zleciał, mała młodzież zrobiła się duża, i nagle przychodzi do mnie jedna M.łodzież i mówi, że ją Policja wzywa.
I czy pojedziemy razem i czy będę jego tym no… adwotatem, bo strach?

Aha, czyli to już, stało się, co stać się miało.
Dupa zbita, ale chociaż może w końcu czegoś się dowiem nie monosylabami, szkoda tylko, że od funkcjonariuszy.
Cóż, w życiu trzeba wszystko brać na klatę, wypijać piwo, którego się nawarzyło, no i jak to mówią komandosi „swoich się nie zostawia”.
Dlatego pojechaliśmy, na całą tę Policję, zostałem chwilowym adwotatem, choć strach.

Tam, wstępnie podziękowano mi za przybycie, posadzono na krześle i kazano czekać, a M.łodzież – skoro już pełnoletnia – zabrano do maglowania.
Po wielu ciężkich godzinach oczekiwania, lub może po 40 minutach, czas ma to do siebie, że jest nieciągły – co najlepiej widać po dzieciach – Policja przyszła, przyprowadziła M.łodzież i mówi…

Tu chwilowo z nerwów ciężko jest mi pisać, łzy zalewają kartkę, zmoczone literki spływają strugami, ekran się lepi od gilów. Walczę o spokój. Ale napiszę, ku przestrodze… czy coś.
Może komuś, kiedyś, da do myślenia. 

…Mówi, że proszę pana, był wypadek. Że w nocy, BMW w barwach Niemiec potrąciło pieszego, śmiertelnie i, że moja M.łodzież tam była!

Nosz kurwa, nagle wszystkie posiadane wcześniej dwa fakty poskładały mi się do kupy!
A więc to dlatego wrócił tak późno, i to dlatego tak cicho siedzi.

Jeż zmierzwił mi fryzurę, zbladłem w oczekiwaniu na cios a gdybym nie był siwy, to już byłbym siwy.

Był tam, ma M.łodzież, gdyż akurat przejeżdżając, natknęła się na rozwalone BMW i zakrwawionego człowieka na poboczu, i nie pojechała sobie dalej – co zrobiły każdy „normalny” człowiek – ale się zatrzymała, została, próbowała pomagać, i wzywać pomoc.
I jeszcze, że takich ludzi nam trzeba, i że powinienem być dumny – a Policja w tym wypadku wie co mówi – tacy coraz rzadziej się trafiają… I że dobrze My dziecko Wychowali.

Cóż mam tu dodać na koniec? Jak spuentować, co powiedzieć sensownego… Nie wiem.
Może tak: kiedy nadjedzie ten czas, że będzie nas wzywać Policja, niech nas wzywa tylko z takimi wezwaniami.

No M.arek, Szacunek.

2 myśli na temat “Azzurro La Plata

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑