Monaco

#szosopasta na 628 słów, 3 minuty czasu czytania.


To legenda wśród torów Formuły 1 i jeden z trzech, obok Indy 500 i 24h Le Mans, wyścigów potrzebnych do zdobycia korony sportów motorowych.
Chyba najbardziej prestiżowy i najtrudniejszy wyścig, który rządzi się własnymi prawami.

Chcąc choćby kto nie chciał, każdy widział w TV te wszystkie jachty, parkujące jeden obok drugiego, stłoczone jak stado zapędzonych do zatoczki orek, łypiących na mknące obok bolidy Formuły.

Czy piękny to widok, nie wiem, ale z takiego jachtu widok na wyścig — piękny, to wiem.

Przypłynęliśmy tam takim jednym.
O, tym drugim od lewej. Nie, nie, bez przesady — nie tym największym, nie jestem rosyjskim Premiero-Prezydentem (zależnie od kadencji) czy innym szejko-rafinerem.
Nie, to ten dalej, od mojej lewej, też niemały, no i cały biały.
Zapętliłem się tu cumami i szpringami z tydzień temu, a łatwo nie było!

Pętla w Monte Carlo jest bardzo ciasna i wymaga od zawodników ciągłego skupienia. Najmniejszy błąd jest srogo i natychmiast karany, a opowieści o jeździe na milimetry — coś jak latanie śmigłowcem po pokoju — są zdecydowanie prawdziwe.

Tak, mamy śmigłowiec na tylnym pokładzie, kilka wozów sportowych na pokładzie dolnym i parę innych zabawek też się znajdzie na naszym superjachcie.

W oczekiwaniu na zmagania szampan i koniaki leją się już od tygodnia, a żeby zagłuszyć sprzęt sąsiada — muzyka na full trąbi, a farba oraz lakier na trapie nas trapi, gdyż od setek odwiedzających nas osób, znanych z tego, że są znane, zdarte do gołych desek.

Patrzę na to wszystko zimnym wzrokiem z górnego pokładu. Ściskając w rękach 30-chyba-letnią (zimną) butlę whisky za jakiś tysiąc dolców od sztuki, patrzę z dystansu.
Na te wszystkie pozbawione gustu, pełne przesady, przepychu i nadmiaru oznaki bogactwa.
Bizancjum w środku Europy.

No cóż, wstyd się przyznać, ale ja też jestem tego częścią… Ech, te pieniądze! Ale co ja mogę?
To Monako — państewko pełne luksusu, gwiazd i imprez, gdzie wszystko to stłoczone jest na bardzo małej powierzchni.

Dlatego zawodnicy, a mechanicy pewnie jeszcze bardziej, są tu niezwykle „przemęczeni”, zestresowani, zdenerwowani, przez co łatwiej im popełniać błędy.

Wszystkie te imprezy sponsorskie, pokazy gwiazdorskie, występy zespołów folklorystycznych oraz niezwykle ciekawe wystąpienia entomologów na pewno nie pomagają im następnego dnia dojść do siebie i do garażu.

Sami spróbujcie powiedzieć, po nieprzespanej, oraz mocno nawilżanej (gdyż gdy się nie śpi, to chce się pić) nocy:
– Zaraz po wykładzie entomologa poszliśmy na piękny pokaz folklorystyczny!

Oj, jak ja ich doskonale rozumiem!
Też już mi się ulewa od tych imprez.
Biorę w nich udział — było nie było — to mój obowiązek.

Gorąco jest w tym roku, pogoda idealna, globalne ocieplenie sprzyja.

Dlatego właśnie w Monako inżynierowie muszą opracować modyfikacje układu kierowniczego oraz specjalny pakiet aerodynamiczny, ustawiony na maksymalny docisk i jak najbardziej efektywne chłodzenie samochodu, specjalnie i tylko na ten wyścig, inny niż inne.

Od tygodnia tu stacjonuję i mam już dość tej zabawy.
Ileż można pić, jeść, grać i nie spać? Czy ci ludzie nie mają hamulców?

Właśnie, byłbym zapomniał — inżynierom, poza modelko-aktorkami z pokazów, sen z oczu spędza też poprawa zachowania samochodu podczas hamowania.
Hamulce nie mają się tu gdzie rozgrzać, toteż nie działają tak efektywnie jak na innych torach.

Jak mnie już to wszystko nudzi!
Niech się zaczną te zmagania tytanów kierownicy — może w końcu zacznie się dziać coś ciekawego?

Grand Prix Monako jest obecne w kalendarzu od dziesiątek lat, a rozgrywane tu wyścigi są albo niezwykle fascynujące, albo niesamowicie nudne, ponieważ specyfika ścigania w mieście nie stwarza prawie wcale okazji do wyprzedzania.

Dobra, niech już się skończy ta cała hucpa i wypływamy…

– Szanowny Panie Mi_, a nad czym się pan tak zadumał, kolego? Proszę odstawić tę flaszkę, bo już jej szyjkę ukręciłeś, iść i przynieść więcej napoi chłodzących gościom, a… i przy okazji proszę zająć się wyszorowaniem pokładu — to tak dla przypomnienia, jaka jest pańska rola na tym jachcie i za co tu panu płacimy, kolego młodszy stewardzie.

2 myśli na temat “Monaco

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑