Mgła

#szosopasta na 600 słów, 3 minuty czasu czytania.

Tamta droga krętą w cholerę była, i wzdłuż rzeki, a jak woda, to mgła, dużo mgły, więcej mgły nie proszę.
Wcześniej, w czasach gdy trzeba było myśleć nad tym, co się robi, i w aucie również, doświadczony kierowca w takich warunkach włączyłby światła mijania.
Ale teraz już nie ma takiej potrzeby – ni myśleć, ni włączać – te nowoczesne auta mają światła automatyczne.
A to, że we mgle czujniki głupieją, obwody krzemowe oprogramowane pseudointeligencją decydują, że jest jasno – i w takich warunkach włączają światła dzienne – to nie ważne.
To że przy okazji skutecznie włącza się także niewidzialność takiego pojazdu – również.

Cóż zrobić, aut zombi jeździ od cholery, nic na to nie poradzimy – tak właśnie technika zabija myślenie.
Czasem i ludzi.
Niedługo auta same za nas wszystko zrobią – i ciekawe, co zrobią z nami.

Jadę w tamtej mgłe, nerwy napięte jak postronki, widać nic.
I nagle, w bezmgłowym przebłysku – coś widzę przed sobą? Tak, to ford Mondeo.
Całkiem duży kawał auta, ale w tym wypadku radzi sobie na tej drodze jak jakiś mały hot-hatch.
Oj, jak on sobie tu radzi!

Kiedy mgła się przerzedza i są warunki po temu, ładnie włącza „kierunek” przed wyprzedzaniem.
Przypomnę: kierunkowskazy służą do informowania o wyprzedzaniu, a nie do wyprzedzania, więc włącza się je przedmanewrem, a nie w trakcie manewru.
W trakcie manewru każdy już widzi, że skręcasz, więc nie marnuj już energii – szkoda fatygi.

Kiedy manewr i dolanie i w punkt wykonany, w czas na swój pas ruchu wraca, bez robienia zamieszania.
Śmiga, sprawnie i do przodu.

Naprawdę, aż miło popatrzeć, bo rzadko się zdarzają taki kunszt i jakość połączone z bezpieczeństwem i wyczuciem na drodze.

Jadę za nim i podziwiam, zawsze warto popatrzeć na fachowca – i może czegoś się nauczę.
Może?
Na pewno się czegoś nauczę!

Wpadamy w las, kolejna łata mgły – że choć oko wykol.
Ciach, włączył przeciwmgielne (PM-y).
Oj, szkoda – po pierwszym

Teraz, tak jak każdy, kto pamiętał, żeby włączyć, zapomni o wyłączeniu – i gdy mgła opadnie, będzie świecił mi po oczach tym ostrym światłem.
Wszyscy czasem doświadczamy na własnych oczach, że kto raz włączy, ten szybko tego cholerstwa nie wyłączy. Ta… tygodniami potrafią jeździć na przeciwmgielnych.

W dzień czy w noc, z mgłą czy bez mgły – to jest tak mocne światło, że można naświetlać opony mózgowe w przychodni.

Mgła się kończy, i co? Światło PM w mondele znika? E tam, przypadek.
Jedziemy dalej… nie – my śmigamy dalej doskonałym tempem.
To w ostatnich tych czasach taczek toczonych tak rzadkie, że uśmiecham się radośnie, iż ktoś jeszcze potrafi. Brawo!

Siedzę sobie mu na ogonie w przyzwoitej odległości, żeby nie stresować kolegi, kilometry lecą, a ja podziwiam kunszt.

Znowu mgła – i znowu światło PM się pojawia.
Koniec mgły – koniec światła.
I tak za każdym razem!

Szacunek, kolego! Tak, tak, ja potrafię docenić znakomitego kierowcę, który nie myśli tylko o własnym tyłku!
I pędzimy dalej doskonałym tempem wzdłuż rzeki.

Szczerze zafascynował mnie ten kierowca – jego styl, szerokość drogowych horyzontów światowego poziomu, i to, jak sobie radzi z dużym, niesportowym przecież autem!
Nie wiem, kto tam siedzi, bo szyby z tyłu ciemne, ale zgrzytając zębami z zawiści muszę przyznać – cholera no, jest świetny.

I tak się złożyło że kiedy postanowiłem się zatrzymać na najbliższej stacji, i on zwolnił.
Stacja z hot-dogami – zjeżdżam i on zjeżdża.
A, zjem i ja!
Skoro to tak związał tą stacją nas los, postanowiłem: wysiądę i pogratuluję jakości, stylu, wszystkiego – Ba, ja trzeba i kawę postawię!

Podjeżdżamy, zatrzymujemy się, niemal już wysiadam i lecę gratulować, a w głowie układam gładkie gadkie „Szacun, stary, kto cię uczył takiej jazdy?!”
Czy coś w tym stylu.
Kiedy widzę, jak z fordoprzepastnego Mondowego wnętrza gramoli się mocując z drzwiami, i wysiada mała, filigranowa blondynka.

2 myśli na temat “Mgła

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑