Epoka wygody

W Bostonie był piękny, pogodny dzień. Wilgotność jak nad Bugiem, na Sanie nie przybyło, we Włodawie ciśnienie w normie.

Idealny dzień na napad.

Nasi dzielni rabusie, po tygodniach obserwacji, badań terenu, planowania i przygotowań w końcu zrobili to po co przyszli. Kiedy obładowaniu łupem zarządzili taktyczny odwrót okazało się, że ilość zrabowanego dobra ich przerosła.

No cholera jasna, nie dało się z tym uciekać!

Ale nie po to jest się rabusiem po fakultetach i renomowanym, żeby sobie nie dawać rady.
Naradzili się więc i postanowili porwać samochód – jedna zbrodnia w tę czy wew tę – nie robi im już różnicy.

Po sterroryzowaniu bizneswomen i grzecznej sugestii by opuściła pojazd, byli już spokojni o dalszy ciąg akcji – to było wszak Ferrari.

Cały pościg za superszybkim czerwonym pojazdem z czterema zdesperowanymi i gotowymi na wszytko recydywistami skończył się jednak 5 minut później.

Żaden z nich nie umiał obsłużyć ręcznej skrzyni biegów.

AI w biurach potrafi już napisać paniom Biurantkom odmowną odpowiedź klientowi.
Fajnie, przynajmniej jest bez błędów.
W oknach czujnik zmierzchu, na parapecie deszczu.
Lampy same się wyłączą, a ekspres włączy.

Wszystko to bystre, sprytne i fest inteligentne — zrobione tylko po to, żebyśmy mieli czas dla siebie, na coś innego.

Tylko nie wiadomo na co.
Bo po co nam czas, jeśli braknie pamięci, skupienia, umiejętności i wiedzy.

Jak we wszystkim epoki wygody — nastał nam czas SUV.
Są modne, wygodne.
Są najlepsze.

A przy okazji coraz mniej ludzi umie jeździć i rozumie, na czym polegał samochód niesuvowy, sportowy.
Nie ma już potrzeby uczenia się techniki jazdy sportowym autem na serpentynach alpejskich przełęczy i świadomego posługiwania się mechaniczną maszyną o wielkiej mocy, niewynikającej z zer i jedynek.

Niektórzy młodzi przedstawiciele nowobogackich pokoleń starają się zasypać tę przepaść i zdobyć odpowiednią wiedzę.
Jednak, jak to u ignorantów żyjących w pułapce marketingowego przekazu, najbardziej liczy się moc, prędkość maksymalna i przyspieszenie — cechy na poziomie bajki „Fast and Furious”. Co często, kiedy elektronika zawiedzie, kończy się tragicznie.

Nadsterowność, podsterowność, sztywność, nisko zawieszony środek ciężkości, mały moment bezwładności wokół osi pionowej czy inne właściwości samochodów z silnikiem centralnym to rzeczy z pogranicza zaawansowanej fizyki kwantowej.

Czarna magia.
Zresztą… po co ona komu?
Nastała epoka wygody… i izolacji.

SUV – idealny symbol tej epoki – samochód, który zamiast z nią łączyć, izoluje od drogi.

Marketing sprzedał nam wizję bezpieczeństwa i potęgi, a w rzeczywistości dostaliśmy ciężkie, wysokie bryły, które muszą być naszpikowane elektroniką tylko po to, by nie przeważyły ich prawa fizyki.

W dodatku chińskie, piękne SUV-y tanieją w oczach, elektryfikacja postępuje, a sztuczne inteligencje niedługo wyręczą nas we wszystkim.

Więc w suvi… w sumie — po co komu wiedza, jak dobrze jeździć lodówką…
Jakakolwiek wiedza, na cholerę ona komu.

Dodaj komentarz

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑