Jestem już w takim wieku, że, chcąc nie chcąc, muszę dawać młodszym przykład, pokazywać wzorce zachowań i adekwatnie do sytuacji reagować.
Ważne przy tym jest, by zawsze używać intelektu i siły argumentów, a nie brutalektu z argumentami siły.
Tak było i tym razem.
Gdy nagle zajechali mi drogę, zareagowałem standardowo: przyhamowanie, szybka kontra, redukcja, gaz, wyprzedzenie.
To chyba im się nie spodobało.
Świecili długimi podjeżdżając mi pod tył, trąbili, i kiedy nadarzyła się okazja, wyprzedzili a mijając, przez okno pokazali różnego rodzaju palce w różnych konfiguracjach.
Byłem niewzruszony. To wynik doświadczenia, takie rzeczy na polskich drogach są normą.
Ale cóż… mimo spokoju, gdy miałem okazję, znów ich wyprzedziłem.
Nie bez powodu.
Wiedziałem, po primo że przed nami jest małe rondo, i po sekundo – oni są młodzi, a ja z racji wieku poczuwam się tu do eduobowiązku.
Przed wjazdem na rondo zatrzymałem się, a oni za mną, zablokowani z każdej strony, bez pola manewru.
Doskonałe miejsce by wyjaśnić im, dlaczego ich zachowanie było nietaktowne i niebezpieczne.
Oczywiście żadnych tam argumentów siły.
„Paweł! Tylko i wyłącznie siła argumentów”.
Wysiadłem i poszedłem się z nimi rozmówić.
Kiedy grzecznie zapukałem w szybę, a ta się opuściła, jeszcze grzeczniej zapytałem, czy te palce, to zajeżdżanie, trąbienie i świecenie miały oznaczać, że mają jakiś problem?
Potrzebują może pomocy?
„Bo jeśli nie, to, drodzy chłopcy, tak się nie robi, gdyż jest to niegrzeczne”.
Dukając, powiedzieli, również bardzo grzecznie, że absolutnie nie mają żadnego problemu, doszło tu do nieporozumienia, bardzo przepraszają i to się już nigdy więcej nie powtórzy.
Tak, to było miłe z ich strony.
Ucieszyło mnie, że znów kultura i siła argumentów wygrała.
Spokojnie wróciłem do auta, złożyłem teleskopową pałkę, a pistolet odłożyłem do schowka (niby gazowy, ale wiesz… po wierzchu nie widać).
Jak to powiedział Al Capone? Że dobrym słowem można zdziałać wiele, ale dobrym słowem i pistoletem jeszcze więcej?


Dodaj komentarz