Mikrofelieton o winach

W lipcu roku 2000 ostatnie TGV z Bordo do Paryża miałem koło 23-ciej.

A że jest dopiero 17, lato, przyjemna pogoda, cudowne miasto, wino, kobiety i… bez śpiewu.

Tak, Bordeaux to stolica wina kojarzona z najlepszymi winnicami na globie. Może nie są wyrafinowane jak Kwiat Jabłoni, Patykiem pisane czy Rambo, ale też da się wypić.

Jest to też architektoniczna perła, zachwyca spektakularną, osiemnastowieczną architekturą, przez co często bywa nazywane „małym Paryżem”.

I to super, bo ten „duży Paryż” jest zdecydowanie przereklamowany.
Wiem, byłem dwa razy (pierwszy i ostatni).

Port de la Lune – historyczne centrum Bordeaux wpisano na listę UNESCO – układa się w kształt półksiężyca wzdłuż zakola rzeki Garonny, a lepszym miejscem do wypicia wina dobrego, bo taniego, jest tylko zakole Wisły, tam obok Wawelu.

Było więc co zwiedzać.

Zrzuciłem bagaż do dworcowej skrytki samoobsługowej i poszedłem w miasto.

I jak było do przewidzenia, super było, a kilka głębszych Château Pétrus czy innego Lafite Rothschild mi tego nie utrudniło.

Przed 23-cią cały i szczęśliwy wróciłem na dworzec, gdzie mój TGV cały zasapany już na mnie czekał, by ruszyć w noc z prędkością nisko przelatującego odrzutowca.

OK, to ja jeszcze tylko wezmę bagaż i jedziemy. Boże, dzięki za samoobsługowe skrytki bagażowe.

To Francja, jeszcze jakiś umęczony bagażowy, cały w nerwach, że robi po nocach, mógłby się wyżyć na jakimś sklepie Coco czy Vuitton.

Idę po odbiór, a samoobsługowe skrytki bagażowe, jak się okazało – jak były, tak są – tylko że za potężną kratą.

Jakby poszły siedzieć za wina… za winy swoich użytkowników.

Nie wiedziałem, że na kartce obok kratki napisano w doskonale mi nieznanym francuskim: „Skrytki bagażowe samoobsługowe czynne od 7 do 22”.

OK, miasto fajne, wina dobre, pociągi szybkie, ale krzesełka na dworcu to mają fest niewygodne do kimania całą noc na siedząco.

Wtedy po raz pierwszy pożałowałem nieprzykładania się w kamasutrze, tej starożytnej sztuce wygibasów gibkich hinduskich judoków.

Moja wina.


Skomentuj