Trytyt it!

[637 słów, 3 minuty czasu czytania]

W pozaziemskim Kosmosie (bo są też Ziemskie, z takimi kosmitami, że aż słów brak), wszędzie tam, w tych miliardach galaktyk z miliardami słońc i miliardami planet, obowiązuje jedna uniwersalna zasada:
Jeśli coś ma się ruszać, a się nie rusza – użyj WD-40 (nie mylić z wódą, tej używa się zawsze). Jeśli coś się rusza, a nie powinno – użyj taśmy klejącej (lub trytytki).

Czym jest taśma – każdy wie. Trytytka zaś to taka plastikowa opaska zaciskowa, elastyczna obejma, wykonana z tworzywa sztucznego, z mechanizmem zębatkowo-zapadkowym.

Skąd u niej taka dziwna nazwa? Niektórzy twierdzą, że wzięła się od firmy, która ją wynalazła, ale to nieprawdziwa jest nieprawda, bo we Wszechświecie stosuje się ją powszechnie, a takiej firmy Corpo TRYTYT sp. zoo poza Ziemią nikt nie słyszał.

No to skąd? Otóż stąd, że jak się ją zaciska, to wydaje taki odgłos trytytkania i, nawet w kosmicznej pustce, gdzie – jak wiemy – dźwięk się nie rozchodzi, słychać go doskonale.

Ileż razy widuje się rzeczy zrobione w ten sposób „na sztukę”, chwilowo i jednorazowo, a połączone (unieruchomione) tylko doraźnie, tymczasowo, byle dotrzeć do domu – działają 5 lat.

Takie niby prowizorki wprowadzają wstępnie w zakłopotanie i popłoch, a w końcu w zachwyt inżynierów z Dolin Krzemowych, Pozaziemskich Mechaników Pojazdowych Kosmicznych i fizyków z CERN.

No bo jak to tak: bez lat planowania, setek prób, rysunków technicznych wielkości boisk piłkarskich i czterech komputerów kwantowych do przeprowadzenia tylko najpilniejszych obliczeń?!

Jednak zupełnie nie dziwią budowlańców, żon mężów, co to zrobili „na odpierdol”, oraz pana Józka, operatora widłowego wózka, a amatorskiego mechanika po godzinach z garażu obok.
Gdyż to działa!

I niezupełnie bez związku z powyższym, jechałem kiedyś „Via Carpatią” (trasa na wschodnich rubieżach) którą na pewnym swym odcinku można porównać do Międzyplanetarnej Trasy Przez Kosmiczną Pustkę, gdyż na długości prawie 200 km nie miała żadnych stacji benzynowych, co wtedy w Polsce – kraju ludzi zaradnych i gotowych na każdą sytuację „Uwaga Awaria Instrybutora” – to problem niewielki, ale w normalnym kraju mogłaby być to spora niedogodność (rezerwa przeważnie wystarcza na kilometrów 100… o tych całych elektrykach już nawet nie wspominając).

Na tej pięknej trasie są tylko lasy, równe szosy i MOP-y (miejsca obsługi podróżnych ze sztabami uzbrojonych w mopy pracowników – stąd nazwa) – tak nowe, że strach tam iść i bezczelnie bezcześcić nawet powierzchnie płaskie, o grubszych sprawach nie wspominając w tych przybytkach niesłychanie funkielnówka niesikanych.

Ale, co zrobić miałem, skoro musiałem, a lasy za siatką? Zatrzymałem się na takim jednym nowym, całkowicie pustym (poza jednym – z poniesioną maską – pojazdem) MOPIe i poszedłem działać.

A kiedy wracałem jodłując, gość (ten od podniesionej maski) ze zmieżwiną grzywą potarganych nerwami i wiatrem włosów, zmartwionym wzrokiem kokera spaniela i zniechęconym głosem, zaczepił mnie i mówi, że od 2 godzin tu stoi, nikt się nie zatrzymuje, ci nieliczni co jednak tak, to patrzą dziwnie i nie mogą mu pomóc, a obsługa go kijem od mopa odgania.

I dalej ciągnie z emfazą w głosie, że, o tu, pod maską, miał zrobione przez mechanika na trytytkach prowizorycznie połączenie cięgna skrzyni biegów, i to mu działało bardzo dobrze 4 lata. No i właśnie przestało.

Nie da się wrzucić biegu, do domu jeszcze 300 km i czy aby nie mam może… o trytykach to nawet nie marzy, bo kto to wozi? ale może chociaż taśmę jakąś, przezroczystą biurową, albo plaster na rany, bo – no na rany – jak tak dalej pójdzie to do rana będzie tu siedział i sobie umrze z wychłodzenia, bo się boi iść i siedzieć w mopie.

Popatrzyłem na niego z pod byka, ale najmilej jak potrafię (tak żeby uciekł nie od razu), łypnąłem też okiem żeby się nie przyzwyczajał, że ja niby aż taki miły i go od razu dodam do znajomych, a na koniec kategorycznie i koniecznie kazałem za sobą iść.
Podchodzimy do mojego pojazdu, otwieram bagażnik i uśmiechając się półgębkiem, kąśliwie mówię:
– Krótka, długa, szeroka, wąska, biała czarna czy przezroczysta? Jaką, Szanowny Pan, trytykę sobie życzy?

2 myśli na temat “Trytyt it!

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑