Korbapetytorium

[2276 słów, 12 minut czasu czytania]

Magellan historia prawdziwa.

Wszyscy zapewne znają Magellana?
No, Tego – Faceta od Opłynięcia Ziemi Po Raz Pierwszy.
Wszędzie uczą, że to Wielki Odkrywca był, zasługi, kolosalny sukces, oklaski i wpis do Guinesa (i tradycyjnie łyczek z puszki, można kupić w Lidlu).
Otóż nie, zupełnie inaczej to było. Podaję jak, żeby potem nie było wygłupu na geografii rozszerzonej.

Otóż… Magellan mataczył od samego początku.
Przypomnę: Za Magellana Portugalia była jedną z potęg na morzach i oceanach, a Magellan ksywa „Magi”, jako typowy Portugalczyk urodzony w Portugalii, co robi?

Zaraz, po kolei. Zanim zrobi co zrobił – cofamy się na chwilę w czasie.
Wcześniej „Magi” pływa do Indii, walczy tam w imieniu i za honor, szlifuje indyjski, a za zasługi i dobrze świadczone usługi, przenoszą go nawet na placówkę do Maroka ze służbowym pojazdem i mieszkaniem, plus dodatek za szkodliwe.
Tam, w Rabacie (takie coś czego nie ma u nas w monopolowym) opił się, może też i nawdychał haszyszu, może upomniał o rabat, grunt, że nagle mu odwala.
Jak dochodzi do siebie, dowiaduje się iż został oskarżony o nielegalny handel z muzułmańskimi (WTF?) Mauretanami (Kim?), że wdał się w konflikt z Almeidą (jego dyrektor kreatywny) i w związku z tym obraża się, niczego takiego nie pamięta, więc odchodzi bez 3 miesięcznego okresu wypowiedzenia.

To jest zwyczajne porzucenie pracy! Oj, gościu po cienkim lodzie stąpasz, to nie są jeszcze czasy „Zetek” kiedy się do pracy nie idzie bo był melanż i jak trzeba na 10 w nocy to ja rezygnuję, to za trudne.
Tego się wtedy z papierów wymazać łatwo nie dało (wtedy papiery były dobrej jakości i droższe od wioski, nie było wysokowydajnych gumek do mazania i było dużo kopii, dość ostrych).
Po przetrzeźwieniu i retrospekcji – chyba faktycznie coś nawywijałem po pijaku – podejmuje się naprawy swej przeszłości.
Jednak po kilku nieudanych próbach (spalenie klasztoru z archiwami, wynajęcie hackera od wymazywań, nasyłanie Assainów aSasina) – odpuszcza pokonany. Nie udało się. Nie dziwne. 

I właśnie wtedy robi TO co robi. Nie udało się zmienić przeszłości? – srał ją pies – czas się zająć zmianą przyszłości. „Magii”, miast być dumnym ze swego pochodzenia Portugalczykiem, jedzie do Sevilli i w ambasadzie składa pismo by zostać Hiszpanem!
Święci Pańscy! Portugalczyk – Hiszpanem?
Co on myśli, tak jak ten co ostatnio zapragnął zostać Białorusinem, że to tak pozostanie bez echa?
Nie, oni obaj chyba nic nie myślą. Ale przynajmniej Magi, po akcji z papierami, powinen się domyślać: Co raz wrzucisz do sieci, zostaje tam na zawsze – i jak jesteś Portugalczyk, to nie rób siary stary, przecież to kiedyś wywleką i ci narobią memów na cały świat!

Co prawda to fakt, średniowiecze się już skończyło, ale raptem parę lat wcześniej.

Dygresja i przypomnienie korepetytorskie na boku – w zależności od kontekstu za koniec średniowiecza uznawane są takie wydarzenia jak:
A. pierwsza wyprawa Krzysztofa Kolumba do Ameryki -1492,
B. zdobycie Konstantynopola przez Turków -1453 ,
C. początek reformacji -1517. 
Niepotrzebne skreślić.

Tak, to prawda, może się człowiekowi pomieszać.
Dlatego nie dziwmy się, mieli tam takie zamieszanie, że mogło odwalić każdemu, od tego renesansu i nowożytności.
Dlatego też renesans był dużo bardziej popierdolony niż średniowiecze co nie było takie złe. 
Nie ma jeszcze UE, granice pozamykane, cła, podatki, przetargi na autostrady nierozpisane, mataczenia, wojny, inkwizycja i podjazdy – ogólny zajebisty chaos (Zielony Ład nie pasi? Się przenieś do rezonansu czy innego średnowieczka – poczujesz jak śmierdzi gówno fiołkami w mieście bez kanalizacji!).
Zaiście niebywale skomplikowana sprawa, i na tym Półwyspie Iberyjskim też, więc trzeba trzymać nerwy na wodzy, przypaść gdzieś i przeczekać z 200 lat.
On jednak nie wytrzymał. Jak tylko z portugalskiego senhora Fernão de Magalhães stał się hiszpańskim seniorem Fernando de Magallanes, do razu zaczyna knuć.

Robi tak: Przy pomocy Holendrów (z Antwerpii) a może to w Belgii jest(?), wykorzystując Portugalczyków (z Portugalii) i jakiś dom Indyjski (z Krakowa, ul Szewska, z kadzidełkami, chustami i innymi pierdółkami – stąd też skurnik zna język polski), przekonuje nastoletniego króla Karola, że jest „grubsza imprezka do zrobienia”, i mówi:
-Słuchaj Karol, jesteś pierwszym, któremu to mówię (stąd potem ksywa Karola 1 „The One”)! Szwagier kumpla ze stoczni w Marakeszu sprzedał mi cynk, że Ziemia jest okrągła. Czaisz to? Okrągła! Sprawa jest Pewna jak niemiecka emertura z polskiego ZUSu.
Ponoć, takie jaja, jak będę płynął odpowiednio długo na zachód (to ta ręką, że jak śpię to od ściany), to przypłynę od wschodu! Kumasz stary jaki czad?
Słuchaj mnie tu, zostaw te laski!
To może popłynę w morze, sprawdzę tę teorię, przekuję ją na praktykę, a co po drodze zagarnę to nasze?
Nie ma jeszcze dofinansowań z Unii za ugorowanie i odkrywanie, sypnij jakąś dotacją, jesteś w końcu prawie władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a ja ci przepowiadam i mówię, że ci się z tego należy conajmniej połowa a nawet i 20%.
Jest ok? To jadę i robimy ten dil! W dodatku, za zdobycie pierwszego miejsca za opłynięcie świata będziemy w Wikipedii i na maturach!

W końcu stanęło na tym, że:
1. Złoży się wniosek o dotację, i jak przelew wpłynie, to on od razu wypłynie.
2. Zdobędzie się od zachodu lądy wschodnie, poprzez przetarcie szlaku zapewni przepływ towarów i usług (mimo, iż nie było jeszcze internetu, samoloty nie latały, a kanał Sueski się kopał, i dobrze że nie Suski, do teraz by się kopał)
3. Potem się podzieli sprawiedliwie jak ustalono wcześniej i jest git.

Wtedy nie było łatwo robić takie globalne deale – tankowce nie pływały do Arabii, nie wynaleziono taniej siły roboczej w fabrykach na wschodzie, kontenery były dopiero w planach, bo one są z metalu, a stal wtedy tylko damasceńska, ta jebutnie droga i nijak się nie kalkuluje.
Król Maci… Król Karol „The One” Pierwszy uwierzył!
Nie dziw się czytelniku, to nastolatek był, a wujka googla i tiktoka nie miał – zablokowany za herezje – to co i skąd on mógł wiedzieć?
Wydawało się to uczciwą ofertą, ale tak naprawdę nawciskał Magellan wszystkim kitu jak mchu w okna w na zamku w Malborku jak był na wymianie Jezuitów z Krzyżakami.

Jaka prawda jest, jaki ma plan, wygadał się przy piwie, po pijaku, jednemu swemu rodaku:
– Uważaj Miguel – tak mówił z lekka już zrobiony – ale sicho sza! Z tą kulą ziemską to jest kit, bzdura i lipa. Na rozum, jakby to było okrągłe to by woda się rozlewała po łuku, a płaska jest jak stół, w Chile sprawdzili na jeziorze. Dlatego, jak zdobędę te dotacje, to nakupię statków, i popłynę sobie, ale na wakacje w ciepłych krajach! Tam zajmę się przejmowaniem dóbr od lokalsów, grą na harfie i przenoszeniem chorób. No weź… kto mnie tam znajdzie bez GPS? Teraz ludzkość czyta mało i niegramotna, mapy są papierowe a do czego jest papier to każdy wie. W koło same nieuki i gamonie, a ja cichutko, myk, myk, i wczesna emeryturka w klimacie ciepłym ale umiarkowanie. Jedź ze mną chłopaku!

No, dobrze sobie „Magii” kombinował, wtedy nie było tak, że cię nagrali, od razu Twitter i już cały świat wie.
Nim się rozniosło co padło przy w knajpie przy ośmiorniczkach, fundusze zostały przyznane, statki zakupione i jak to mówią „pojechał obajtek na Węgry”.
„Magii” poszedł w długą i płynie na emeryturę.
Najpierw leci klasykiem „bajdewindem” cyk i przez Atlantyk myk.
Pierwszy postój – Rio de Janeiro.

Zupełnie wcale nie przypadkiem, że właśnie tam i, że w okolicach grudnia!
Każdy wie – wtedy mają ciepło (to jest druga strona planety – przypomina się z geografii – u nas zimno, u nich nie), dodatkowo – karnawał, palemki, plaże, drinki i dziewczynki.
Taki niby do przodu cwaniak, ale ciut się przeliczył, aż mu z tyłu brakło.
Nie sprawdził w googlach jak się tam sprawy mają.
Wcześniej zajęty nie miał jakoś czasu, a jak już płynęli to się okazło, że statki drewniane i prąd na nich zakazany ze strachu o zwarcie i pożar…

Dobra, ok, w morzu jest dużo wody do ugaszania, ale ona przebywa za burtą, więc o nieszczęście nietrudno, a jak ją, tę wodę, wlejesz do środka gasząc pożar, to może się nie spalisz… ale za to utoniesz. 

Nie było prądu więc się mu tablet rozładował już drugiego dnia i dlatego nie wiedział, że jeszcze nie wynaleziono Rio De Janeiro!
Przypływa, już z daleka jest radość! – Ląd, widzę ląd!
A tam? Poza lądem nie ma nic.
Tylko jakieś Dzikie Tambylce, nowoczesnych alkoholi nie znają, samby na sambodronie nie ma, bilety w kosz, z imprezowania nici, trzeba płynąć dalej.

Popłynął dalej, a gastroFAZA złapała go nagle! Gdzieś koło południa, gdy akurat odkrył, że ziemniaki zgniły, coś jakby go piorun strzelił – nagle zapomniał o całym tym Emeryckim Niecnym Planie i Odwecie na ZUS (że będzie pobierał niemieckie świadczenia do stu lat minimum i ma w nosie zusowskie pozwolenie na przechodzenie na czerwonym świetle dla emerytów).
Na chwilę sobie padł na pokład jak rażony, bo dopadł go Bakcyl Odkrywcy (Potem się okazało, że dostał łomem albo bomem).

Zaczął majaczyć, mówić językami, recytować tablicę Mendelejewa, śpiewać Rotę, pisać Pana Tadeusza, aż na koniec w amoku mówi co nastąpi:
po primo: Im bardziej na południe tym cieplej.
po secundo: Opłynie ten glob w ramach współzawodnictwa, dla sportu i potomnych.
po tertio: Zdobędzie skarby, a umówiona część co mu się należy, będzie jego plus 20% szkodliwego.
po seiczento: Sława za pierwsze miejsce na wieki, tantiemy za wykorzystanie wizerunku, rola u Tarantino, a Kopernik niech się wali.

I ruszyli chyżo baksztagiem, płyną na południe dość szparko, bo to w dół jest, czyli z górki. Całe dnie i niejedno popołudnie, a pogoda się psuje jak nastroje i marchew.
Okrętowe związki zawodowe coraz bardziej nerwowe.

Nie tak się umawiali gdy na tę emeryturę stratowali, niby południe a tu coraz zimniej, coraz dalej od paczkomat, i nie ma już świeżych ogórków kiszonych pod zakąszanie, oraz piwa dolnej fermentacji.
Dlatego z pozostałych statków wystosowali Magiemu mailem bezprzewodowym – prośbę o Cola na Zoomie (bo siedzieli na 5 statkach i z powodu huśtawki nastrojów oraz pokładów mieli problem z komunikacją morsem).

Ale to nie zadziałało (brak prądu, słaby zasięg WiFi, wyczerpane pakiety danych).
Wyciągnęli więc działo i do niego strzelili. I to działo zadziałało, tylko, że na odwrót, bo byli już po drugiej stornie równika, efekt Coriolisa tam działa odwrotnie, czyli co?
A to, że zwyczajnie się „Magii” wkurwił, iż mu robią pod górkę, kiedy każdy widzi, że płynął w dół.

-Co się czepiacie? Mówię wam chłopaki, ląd się zaraz skończy, skręcamy w prawo, myk myk przez przesmyk, a po drugiej stronie wody spokojne są i ciepłe! Glob wg. szwagra wcale nie jest taki duży jak to tu widzicie, i siedzieć cicho, bo ja mam na was papiery, kontrakty są podpisane i się nie wymiksujecie jak z umów we franku. Nie fikać, bo anuluję wypłaty i jak popłacicie swe raty?

Tak, to trafiło do słabo kształconych, tanio najętych, z knajp po pijaku wyjętych, majtków i marynarzy. Wydygali.
I PrzeGoście, w końcu znaleźli tę dziurę w lądzie, wbili się w nią i przebili się na drugą stronę!

A tam, faktycznie, woda duża i spokojna. Na cześć tego przejścia dziura ta w lądzie nazwana została „Cieśniną Magellana” (bo się wszyscy cisnęli do „Magiego” gratulować), a morze – „Spokojnym” (bo jak już się zmęczył, to mówił „No, już, już może już spokojnie panowie?” a oni mocni w ortografii jak ja).

Cóż, prawda jest taka, że ani to „morze”, gdyż to ocean i żaden „Spokojny”, bo to „Pacyfik”, w dodatku ta „Cieśnina Magellana” tak naprawdę od praczasów kiedy ludzie z kamieniami szli na dinozaury znana jest jako „Estreito de Todos los Santos”.

Ale zostawimy już za sobą tę cieśninę co gdzieś w Patagonii jest. Ziemia tam ognista, na końcu świata, nikt od dawna nie zagląda, bo po co skoro to ziemia a nie woda jest ognista.
Mamy przecież Kanał Panamski, niech więc ona tam sobie będzie jaka chce na „Magiego” cześć, no i cześć.

Magellan zaczął snuć, z braku warzyw i tiktoka, fantazje i majaki: że jako pierwszy opłynie świat, a jak wróci to wszystkie panny jego. Będzie się chełpił po tawernach, że z niego gieroj (zuch – po rusku) TAKI!
Sława go czeka, goździki, wywiady, kawa mielona 100% arabika, zaproszenia na wywiady do infduencerów i do zakładów pracy też.

Niestety, silniki diesla nie działały, bo jeszcze nie wynaleziono ropy naftowej. Łukasiewicz pojawił się później, w XIX wieku, to nasz człowiek, stąd nazwa Oleju Napędowego – „Ropa” – bo ON Łukasiewicz w Ropie sobie ją wynalazł i działał – miejscowość taka, w Polsce. Elektryki… już wtedy wiedzieli, że są do dupy i nie używali. Dlatego płynęli na wiatr.

Może i proekologicznie – w zgodzie z Gretą Thunberg która też się wybrała na protesty jachtem i tylko zmiany jej załogi dolatywały do niej samolotami – ale jednak w cholerę powoli.

Żeby już nie przedłużać, bo matura za chwilę, trzeba wiedzę powyższą przyswoić, porobić notatki, wbić na blachę a i pisać już mi się nie chce i tak nikt tu nie doczyta – Magi nakręcił się na to GlobtroteroChojrakowanie mocno, oj fest! „Jam był, będę i pierwszym żem JEST!”

Wiatr się wzmaga, gdyż te wody pacyficzne to nie sadzawka z łabędziami w lasku Wolskim i akcja nagle nabiera tam tempa.
Magellan dopływa do wyspy Homonhon w Archipelagu Filipińskim.
Schodzi na ląd, całuje ziemię, rozgląda się wkoło kogo by tu Chrystianizować i wyzyskać, patrzy, a na drzewie napis po polsku – który zna – „Tu byłem, Tony Halik”
Jak stoi, tak umiera śmiercią tragiczną, natychmiast padając na zawał, bo szlag go trafił.

Reasumując: Gościu – niejaki Ferdynad, Magellański Hiszpan portugalskiego pochodzenia, to facet co ci nawet godziny prawdziwej na wszelki wypadek nie poda. Ten o którym nam żenią kity, że pierwszy pokazał figę foliarzom i ukazał, że jak popłyniesz w prawo to wypłyniesz z lewej – nie dość, że zakończył swoją emerycką przygodę pod żaglami sporo przed czasem, to jeszcze jakieś drobne 12 tysięcy kilosów (i to w linii prostej), przed metą startu!

Ja się więc pytam: jak opłynął jak nie dopłynął?
Nie mam więcej pytań pytań.
A puenta?
Do Halika się nie fika.
I na mnie, jakby co, proszę się nie powoływać.

2 myśli na temat “Korbapetytorium

Dodaj własny

  1. Tonemu było bardzo łatwo. On miał przeż szalik, taki od Kukuczki co mu z samej góry ziemi podpowiadał co, gdzie i jak.

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑