[731 słów, 4 minuty czasu czytania].
W filmach Guya Ritchiego największe zakapiory, bandyci ekstraklasa, zanim wyciągną broń maszynową i dokonają słusznej zemsty, krwawej jatki czy po prostu rozliczą się z klientem przy pomocy kosy i obrzyna – obrzynając, co jest do obrznięcia – najpierw błyskotliwie i inteligentnie wygłaszają kwestie, które skrzą się dialogami i dowcipem.
Zanim wyjdzie z nich zwierzę, zaczynają kulturka. Na początku jadą, jak powiedział Al Capone: „Człowiek uprzejmością jest w stanie uzyskać wiele…”.
A dopiero potem kończą powyższą kwestię powyższego Ala: „…a człowiek uprzejmością i z pistoletem jeszcze więcej”.
Tak się złożyło, że jechałem kiedyś ulicą z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku.
Znam tamten teren. Szkoła jest niedaleko, i ósma rano też – to diabelne połączenie. Wzmożona czujność należy się szczególnie, że i ja o tej porze niezbyt jestem świeży.
Tu SuvMamy wypakowane z dresów, z braku czasu tylko do połowy. Spóźnialskie Śpiochy nie patrzą na nic poza swoimi smartfonami. Dresiarze kierownicy w swych graniakach Jack & Jones atakują znienacka, bez pardonu i nie biorą jeńców.
O tej porze nie przewidzisz ich ruchów trzy kroki w przód. Nie przewidzisz ich wcale – możesz tylko próbować się dopasować.
Jadę nieśpiesznie, kiedy dwa takie spieszone Spóźnialskie Śpiochy nadciągnęły do przejścia dla pieszych.
To jeszcze nie były czasy, że za nieprzepuszczenie groziło więzienie. Ludzie jeszcze nie wysiadali z samochodów, żeby na wszelki wypadek przeprowadzić – jeśli trzeba, nawet siłą – przez pasy.
Miasta się nie blokowały, bo dwie starsze panie chciały wymienić się opiniami przy drodze. Nie było musu, ale mimo wszystko – grzecznie je przepuszczę, pomyślałem.
Zatrzymałem się przed tymi pasami i przypuszczam, że przepuszczam.
Dziewczęta młode, nerwowe, bo spóźnione, i zima jest, a te wiadomo… nastolatki. Im nigdy nie jest zimno, rozchełstane, wszystko im powiewa w pędzie.
Wchodzą na pasy, na ulicę, Mi_ przed maskę. A ja, Old Dog, znam różne Old Triks. Instynktownie lukam po wstecznych lusterkach, myśląc do przodu, lustruję sytuację wsteczną.
I widzę!
Od tyłu, lewym pasem zbliża się Coś Y… chyba jak Corsa, i to tak się zbliża, że na pewno, ale to na pewno – raz, że nic nie widzi, dwa, że nie da rady zatrzymać się na tych pasach.
Jednym słowem: nie patrzy, tylko zapierdala.
Zatrąbiłem, dziewczyny stanęły, CYC przeleciał i ze świstem poleciał dalej.
Dziewczęta pomachały mi szczęśliwe i poszły żyć, a ja pojechałem dalej, całkowicie już obudzony.
Oczywiście, góra 500 metrów dalej – w końcu to miasto – Coś Y… chyba jak Corsa stoi na czerwonym.
Podjechałem i coś muszę zrobić z nadmiarem obudzenia, adrenaliny w żyłach i ciśnienia w systemie.
Wysiadam!
Idę się rozmówić, ale pamiętaj, Mi_: grzecznie! Spokojnie, chłopcze, zanim wywołasz armagedon, zanim spalisz temu gnojowi auto, wpierw z kulturą! Jak Capone i Ritchie uczą.
Kultura i sztuka – tylko to nas uratuje przed powrotem do jaskiń.
Chociaż, przyznam: jak się ma do czynienia z taką sztuką, to ciężko o kulturę.
Idę, a idąc, już całą akcję widzę oczyma wyobraźni!
Grzeczna gadka, błysnę dowcipem i „wymowem”. Potem wyciągnę gnidę za włosy przez okno, przywalę z czoła, i już gościu leży, błaga o litość, obiecuje, że już nigdy więcej, że tak, jest robakiem.
Ludzie wkoło zatrzymają się, ze zrozumieniem pokiwają głowami: „Proszę bardzo, oto ostatni sprawiedliwy!”.
A ja, po wywarciu słusznej zemsty, nauczeniu moresu i wyrównaniu strat moralnych, odwrócę się w triumfie i wrócę do auta w poczuciu spełnienia swojego obywatelskiego obowiązku… no i może ktoś to sfilmował?
Znowu dobro zwyciężyło!
Tak właśnie będzie, ale póki co – wróć, Mi_, na ziemię i patrz, jak idziesz.
Podchodzę, pukam w szybkę.
– Bzzzyk – szybka w dół, a ja widzę: umalowana i w pełnej tapecie, elegancka pani typu Tapir. Urzędniczka w pogoni za straconym czasem?
Mi_, pamiętaj: kultura! Kultura! Szczególnie, że to kobieta. Zanim ją zmiażdżysz tekstami i doprowadzisz do łez strachu i przeprosin, najpierw z klasą:
– Szanowna pani, jechała za szybko i prawie potrąciła dwie dziewczyny na pasach. Nie można tak robić, to niedopuszczalne! Gdyby na przyszłość zechciała pani bardziej uważać i wolniej jeździć w takich miejscach, byłbym zobowiązany.
Przygadałem jej, ale z klasą, elokwentnie i kulturalnie. To na początek, a jak nie będzie miała dość, to jadę z wersją Ritchiego i Ala Capone, wersją drugą, poprawioną.
Pani zmierzyła mnie wzrokiem tak obojętnym, jakby patrzyła na mgłę. Uśmiechnęła się miło – chyba do siebie – i mówi:
– Spierdalaj!
I pojechała, bo zapaliło się zielone.
A ja tak zostałem na środku tego skrzyżowania, i jeszcze inni otrąbili, jak wracałem do auta, że pas na zielonym blokuję.
I jak tu, do cholery, być gangsterem, skoro społeczeństwo nie chce współpracować?!?


Oj Panie drogi, słabe spojzeniy Ci z oczy paczy
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ta, pewnie! Za głupia była żeby pojąć skalę zagrożenia!
PolubieniePolubienie