Pies łowiecki

[ #szosopasta na 774 słowa i 4 minuty czasu czytania]

„Na początku polowania pies tropi swoje ofiary”.
Stoi spokojnie, niby od niechcenia, ale pilnie się rozglądając – jest czujny.

„Następnie obserwuje, wybierając osobniki słabsze, nieostrożne, czyli takie, które będzie łatwiej złapać”.
Pojawiła się ofiara. Rusza się jakoś tak niemrawo, mało ostrożnie, byle jak, widać, że słabo zna ten teren, zagubiona taka, roztargniona jakby. Co za łatwa zdobycz!

„Ostatecznie wybiera jedną ofiarę i zaczyna się do niej powoli i cicho podkradać”.
Na ten widok, od razu, czając się gdzieś z boku, zawsze w gotowości, zastrzygł uszami i ruszył.

„Im bliżej do niej podejdzie, tym krótsza będzie pogoń i tym większa szansa na udane polowanie”.
Ofiara gubiła się, niepewna swych ruchów, nie zwraca uwagi na otoczenie, chaotycznie próbuje brnąć przez nieznany teren. Łatwo daje się podejść, jest bardzo nieostrożna! Łowiecki zbliża się niezauważony.

„Gdy pies zajmie już odpowiednią pozycję, rozpoczyna się pogoń i chwycenie zwierzyny”.
Niepewna swych ruchów, nieobeznana w nowym terenie, próbuje ze wszelkich sił jakoś ogarnąć to, co ją otacza, lecz wystarczy jeden, JEDEN drobny błąd!

„Jeżeli ofiara jest duża, to w tej fazie polowania pies będzie próbował powalić ją na ziemię”.
Łowiecki próbuje, podpuszcza, stosuje swoje sztuczki, a ma ich, po doskonałym szkoleniu i w instynkcie, całą gamę!

„Jeśli ofiara się obroni, jest zdecydowana, silna i stanowcza, pies rezygnuje. Oddala się, by tropić inną, słabszą, nieostrożną ofiarę”.
Ale… co to? Ofiara jednak ma duże doświadczenie, potrafi się, po pierwszym szoku, szybko ogarnąć, złapała rytm, odnalazła clou i sedno tarczy. Koniec końców, zintegrować z otoczeniem się potrafi? Jednak… co za pech… w ostatniej chwili okazała się zbyt silna.


…Kiedy wjechałem na rondo, trzeba przyznać – trochę koślawo, gdyż to było pierwsze rondo tego dnia, a śniegiem i kurzawą tak kurzyło, że aż się kurzyło, z jego wierzchołka zobaczyłem piękną i długą, dwupasmową prostą.

Zaraz za rondem, gdy wbiłem już w tę chętną do współpracy drogę, nagle zadziały się dwie rzeczy: przede mną pojawił się znak „teren zabudowy”, a za mną, dosłownie znikąd, pojawiły się „nerki”. Z nerkami tak to bywa, nie jest to powód do niepokoju- przeważnie są z tyłu. Pod warunkiem, że są to nasze nerki. Te nasze nie były.

Droga długa, dwupasmowa i, jako się rzekło, prosta, a grantowe „nerkowe” BMW, nie uderza w szalony pęd?
Trochę to dziwne, nienaturalne dość, wycięli mu SpeedGen?

On, zamiast puścić wodze fantazji i koniom, zgrabnie, dyskretnie, stonowanie, jedzie mi za mną.

Na wszelki wypadek dopasowałem się do przepisów obowiązujących w terenie zabudowanym, odłożyłem wszelkie przedmioty elektroniczne na miejsce, położyłem ręce przykładnie „za dziesięć druga”, i bacznie zioram w lusterka.

A w głowie pytań mrowie:
Dlaczego to BMW jedzie 50 na godzinę, katując się niczym?
Dlaczego szyby ma tak mocno przyciemniane, że to technologia rodem z kosmicznych promów chroniąca kosmitów w lotach na słońce?
Dlaczego ich tam jest dwóch, z tym że jeden to taki jakby widoczny mniej?
Dlaczego ma dodatkową antenę na dachu… to BMW?
Dlaczego nie jest różowe?
I najgorsze:
Dlaczego używa kierunkowskazów!?!

Nim zdążyłem sobie odpowiedzieć na powyższe pytania (a układ Mi_nerwowy nie jest tak szybki jak BMKA, która już dobrze wie, że ten jeleń się złapać nie dał) odbiła w bok, poszła bokiem i zniknęła gdzieś za rogiem.


Pies łowiecki (łuwaga! Nie mylić z psem co pilnuje se łowiecki!) – Wersja BMW 330i xDrive. Sedan 2.0 Turbo moc – 252 KM. Przyspieszenie – 6,2 sekundy, prędkość maksymalna – 250 km/h.


Jak rozpoznać takiego Łowieckiego?

  • Zachowanie: Wyobraź sobie BMW, jak nim jeżdżą standardowo typowi użytkownicy, a potem obróć to o 180 stopni. Jeśli zerkasz w lusterk i widzisz nerki i jesteś pewien, a ich właściciel jedzie stosownie, stonowanie grzecznie za tobą, to wzmóż czujność! To nie jest zachowanie, które on ma w genotypie, coś jest tu mocno nie tak!
    Jeśli używa kierunkowskazów – uzyskujesz 100% pewności.
  • Umaszczenie: Jeśli jest różowy, to nie on. Celuj w granat, srebro, biel i czerń. Najbardziej charakterystyczny jest podniesiony ogon (taka antenka na płetwie dachowej skrywającej antenę radia). To pewny znak – to Łowiecki jest i się czai. Jak widzisz dwururkę wydechu, to też znak, ale raczej już za późno na reakcję. Teraz już będą relacje – oczekuj migających niebieskich.
  • Jednostki sterowania: Spodziewaj się Dwóch/Dwojga/Dwiech, ale nie bądź taki cwaniak, gdyż czasem jedno udaje, że jest w stanie uśpienia (że niby go nie ma). A On/Ona sobie tam leży i zęby w mroku szczerzy.

Jeśli spotkasz takiego na swej drodze, wiedz, że jesteś na polowaniu. I nie ty jesteś tu łowczym.
Nie uciekaj. Łowiecki ma technikę, umiejętności, priorytety i determinację, o których ci się nie śniło.
Mnie się udało, chociaż tyłek mam z lekka nadgryziony, a ciśnienie jak w odwiercie roponośnym.

Ja nie w takich służbach nie pracowałem!
A Ty, no nie wiem, czy wyjedziesz z takiego spotkania cało.

Gut lack I Bambino Ciało!
Czytała Krystyna Czubówna.

2 myśli na temat “Pies łowiecki

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑