[ #szosopasta na 1151 słów, 6 minut czytania ]
Zawsze (od jakiegoś czasu) mówię: Kiedy tylko można, powinno się stosować siłę argumentów, a nie argumenty siły.
Jasne, kiedyś, kiedy nie wyglądałem jeszcze jak św. Mikołaj po diecie jakiejś E. Wiedźminowskiej (Od czego ci ten łeb tak posiwiał? Przecież nie od czarów?), często musiałem stosować ten drugi zestaw argumentów, ale w samoobronie jeno!
Lub stosować inne chwyty. Bo kiedy Nec Hercules contra plures (I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa) trzeba dobrze biegać.
Jestem człowiek rodem ze starego bloku (wschodniego) z pokojowym (trzy plus ciemna kuchnia) nastawieniem.
Ja pamiętam jaka jest wojna i że jest to zło, i co wynikło z tego, że jak się właśnie okazuje to Ukraina napadła na Rosję przy pomocy najazdu ryskimi czołgami na Kijów, dlatego zawsze unikam, jak mogę, takich akcji 3xK – Konfrontacji w Konwersacji z Kontrowersją.
Lecz co ja poradzę, że mimo iż pokojowy jestem nad wyraz, mam też dużo wrodzonej ciekawości („Ki chuj Mi tu wodę mąci?”) i laserowego spojrzenia spod byka, i nie zawsze dało się uniknąć tych 3K sytuacji?
Ot, nie raz i nie dwa, stałem sobie z boku, spokojnie nie wadząc nikomu patrzyłem i:
— Co się, kurwa, gapisz, pedale?
— A skąd wiesz, że się gapię?
— Widzę, kurwa!
— To… co się hmm kurwa gapisz, hmm… pedale?
I awanturka gotowa. Naprawdę, wiele nie trzeba.
Na szczęście te czasy już minęły.
Od kiedy zacząłem się przemieszczać stateczniej niż dryf kontynentów, a z daleka wyglądam jak góra Fudżi (białe u góry, szeroko na dole).
Skończyło się chojrakowanie.
Czas nadszedł by przejść z młodych i pełnych animuszu argumentów siły, na pełną rozumu i mądrości – siłę argumentów.
Jakiś na przykład takich zachowań i zastosowań przykład?
Ot, proszę, pierwszy z brzegu:
To była piękna, jesienna niedziela. Jechałem sobiesam poprzez krainę pełną lasów, łąk i długich, prostych i płaskich, bo wyremontowanych za unijne, dróg.
A żeby człowiek na tych cudo drogach nie rozpędził się w nadświetlną – co jakiś czas przytomnie i rozumnie poprzegradzanych rondami.
Wspaniała ta jazda chwilę już trwała, a ja rozpędzony do przepisowych 90 (+/- 30%) gnałem sobie szczęśliwy (chwilo trwaj), kiedy nagle, z pobocza, dosłownie i wprost mi pod koła wyjechał samochód.
Upewniłem się w lustrach (tak dla pewności) – tak, byłem tu sam.
Długa, wielosetmetrowa prosta a: za mną nic, przede mną nic, po bokach nic.
No naprawdę, nie dało się zaczekać ułamek sekundy, aż przejdę?
Hmm… Dumam dalej:
Może mnie nie widział/ło/ła bo lusterka nie do tego mu służą?
Może są młodzi i zdyszani, a może starzy i kłopoty mają z oczami?
Może nadszedł czas na zamianę owego starego pojazdu na nowszy, bo ten już 10 lat temu był pełnoletni, a wiadomo, jak jest…
…Co jest ważne dla faceta w seksie, tak zwanym, „od tyłu”?
Żeby być z tyłu.
Ok, nie będę się wypowiadał za innych, jakby co, to dla mnie jest ważne żeby być z tyłu. Bo inaczej to żeś bracie przepadł.
A na drodze?
Dokładnie tak samo tylko odwrotnie i jak na drodze jesteś z tyłu toś bracie przepadł.
W każdym razie, z powyższych wypadków, postanowiłem uniknąć wypadku, i nie być z tyłu, dlatego przyspieszyłem, a wyprzedzając jego/ją/je/ich/nich/onych/ dokonałem kontem z okna kilku obserwacji:
1. Średnia wieku obsady w zaczepnym pojeździe była dużo poniżej wieku ich pojazdu podzielonego przed dwa.
2. Młodzież owa, w ilości cztery, miała wielką uciechę z tego pranka tego poranka.
3. Z tej radości pozdrowili mnie uniwersalnym, w świecie znanym i uznanym już nawet na salonach – Gestem Lichockiej „tu mnie swędzicie”, a w świecie znanym w skrócie „Fak Ju”.
Przy okazji, muszę tu wspomnieć, że dzieci, i wyrosła z nich późniejsza młodzież, sama sobie pozostawioną być nie może.
Owszem i dzieci, i młodzież mają regularnie wylane na to co się do nich mówi, za to bacznie patrzą na to co się do nich robi.
A ponieważ sami z siebie są niedoświadczeni i nie bardzo jeszcze wiedzą, co można wojewodzie to nie tobie smrodzie, to trzeba „to” na każdym korku edukować, gdyż wszystkie dzieci nasze są i czym skorupka za młodu nasiąknie to tego na starości Jan nie będzie umiał.
Jak się rzekło: ja już się argumentami siły brzydzę, z powodu kondycji i koordynacji dala się trzymam od ciosów, pękajacych piszczeli, usziro ura mawaisz geri i giaku tsuki, oraz latających nunczaku, a instrukcji obsługi granatnika nie znam.
No i dentyści teraz w cholerę drodzy.
Wiele na przestrzeni lat się wydarzyło, widziało się sporo na drodze i pod blokiem z pokoju, a brutalizacja społeczeństwa postępuje, dlatego – dość już tego!
Zachowam peas and pokój i zostawię to w tym właśnie spokoju.
Dlatego i tylko dlatego, kiedy (ja z przodu a oni mi na ogonie) dojechaliśmy do ronda, zatrzymałem się na jego wjeździe.
Zanim wysiadłem policzyłem dla spokojności od dziesięciu do zera: „dziesięć, kurwa, zero”.
Wysiadając ręce miałem chwilowo zajęte, więc drzwi otworzyłem z buta (oj dobra, można je będzie potem, te drzwi, zabrać w bagażniku, mechanik jakoś to wpasuje… oczywiście jak je znajdę na tym jebanym polu na które się oddaliły napędzane energią kinetyczną mojej tenisówki).
Przeciągnąłem się i poszedłem zapytać, uchylić rąbka, dowiedzieć się, a może i wytłumaczyć młodzieży co zrobiła nie tak, bo może nie wiedziała.
A wszystko to z „godnościom osobistom” i co bardzo ważne – jedynie przy pomocy siły argumentów.
Zatrzymali się za mną, pełni radości i ekscytacji, ale kiedy się do nich zbliżałem, gdy zobaczyli mą pełną mądrości (bo siwą) głowę, pochyloną nad losem świata (za długo siedziałem) sylwetkę, ich uśmiechy powoli gasły.
Im bliżej byłem, tym bardziej się prostowałem i lepiej widziałem, że zapadają się w sobie i w fotele, miny im rzedną jak niegolony jeszcze wąs, a ręce nagle spotniałe nerwowo zaciskają na uchwytach przyokiennych.
Przypominałem sobie co chwila, żem z lekka wkurwiony, dlatego upomniałem się w duchu — Mi_! Pamiętaj o opanowaniu! — Żadnego walenia z piąchy i rozbijania szyb, młodzieży dobry przykład pokazać należy.
No to zacząłem im pokazywać. Ten przykład.
Kiedy już podszedłem, a mój prestiż wzrósł wykładniczo, i zobaczyłem perlisty pot na ich czołach, grzecznie zapytałem, czy jest jakiś problem?
Nie było.
Ale czy aby na pewno? – dopytywałem z troską – Bo chyba widziałem wyraźnie, ale może nie bo wiek już słuszny a oczy nie te, że do mnie machają, jakby chcieli zwrócić moją uwagę, i może trzeba pomóc?
— Absolutnie nie ma żadnego problemu – Oni na to. – Te machania to była zwykła głupota, nigdy się nie powtórzą, i w ogóle sami nie wiedzą, jak mogli być tak nieuprzejmi, proszę pana, i bardzo przepraszamy!
Spodobało mi się ich podejście, bo zawsze mówię: trzeba rozmawiać i stosować przede wszystkim siłę argumentów!
Dlatego, kiedy zadowolony wróciłem do auta, schowałem do schowka silny argument nr 1 – półautomatyczny pistolet Byrna HD, zasilany kapsułą 8g CO₂ i strzelający gumowymi kulami o kalibrze .68, z zamontowaną pod spodem, wyglądającą kurewsko poważnie, latarką i celownikiem laserowym Olight BALDR Pro na szynie 22 mm.
Do niego dorzuciłem – po uprzednim złożeniu – siłę argumentu numer 2 – rozkładająca się z ujmującym trzaskiem uniwersalną pałkę teleskopową kinetyczną o prowadzeniu trzonkowym (nazwaną tak na cześć jej wynalazcy Jurija Teleskopowa).
I szczęśliwy pojechałem dalej, gdyż „Rozum znaczy więcej niż siła wokół nas!”


thank ju
PolubieniePolubienie
Ju tu
PolubieniePolubienie
ber
PolubieniePolubienie
Bir
PolubieniePolubienie