Mózgi są niesamowite

[ 1258 słów, 7 minut czytania ]

Nikt nie musi tego czytać, ale ja musiałem sobie napisać.

Nie wiem czy dobre, prawdziwe i w ogóle, ale za to długie i bez happy endu.

Niektórzy uważają go za męża stanu, człowieka który im, tamtym, w końcu pokaże i w ogóle klękajcie narody!

A, no właśnie, skoro już klęczycie, całujcie pierścień Jaśnie Już Niebawem Posiadacza Nobla i To Pokojowego.

Bo on sam, po nieudanym zamachu, już wie, że jest wybrańcem i ulubieńcem Boga, a skoro tak, ma mandat na co chce (na Nobla też).

Być może to wszystko faktycznie prawda, ja tego nie wiem, za to wiem, bo doczytałem, że ponad połowa Amerykanów nie wie, który kraj jako jedyny w historii zrzucił bombę atomową, zaś druga wierzy, że film „Marsjanin” oparty jest o autentyczne wydarzenia.

Spoko, przecież widać wyraźnie na ekranie, że to Mars, a na nim człowiek.

Jakiś czas temu 38 proc. Amerykanów stwierdziło w badaniu, że nie kupi piwa Corona, bo może to zwiększyć ryzyko zakażenia koronawirusem.

W tym samym czasie Donald Trump zapewniał, że ciepło wkrótce powstrzyma pandemię.

I co? Miał rację, powstrzymało!

Kiedy kilka lat temu komik Bill Maher powiedział w swoim programie, że Ameryka jest krajem idiotów, zrobiła się awantura, a CNN zaprosiło komika na antenę.

– Chcielibyśmy dać panu możliwość, aby pan to wyjaśnił – powiedział z grobową miną gwiazdor stacji Wolf Blitzer.

– A co tutaj wyjaśniać? – odparł Maher. – Takie są fakty.

Nie wierzysz?

Najbardziej widowiskową częścią Muzeum Stworzenia w Petersburgu w stanie Kentucky jest sala dinozaurów. Niektóre wysokie na kilkanaście metrów stworzenia ujeżdżane są przez parę półnagich ludzi. To Adam i Ewa. Siedzą w siodłach, bo twarda skóra dinozaurów mogłaby ich pokaleczyć. Modele są bardzo przekonujące, gdyż ich budową dowodził fachura Patrick Marsh. (Stworzył rekina z filmu „Szczęki” i King Konga na potrzeby parku rozrywki Universal Studios na Florydzie).

Misją tego powyższego Muzeum Stworzenia jest przekazanie wiedzy o powstaniu wszechświata zgodnej z literą Księgi Rodzaju. Organizacje kreacjonistów – założycieli tego cuda – przekonują, że Ziemia powstała od 6 do 10 tys. lat temu, a Adam i Ewa żyli w jednej epoce z dinozaurami. Każdego roku muzeum odwiedza 800 tys. osób, między innymi są tu wycieczki, jakie w ramach zajęć prowadzą szkoły w USA. Wiele szkół. I chyba Polaków bo ci też w dużym swym procencie w to wierzą.

Kiedy lingwiści przeanalizowali przemówienia polityków z ostatniego półwiecza, wyszło im, że trzy dekady temu przeciętny polityk posługiwał się językiem na poziomie klasy maturalnej.

Dziś obowiązuje poziom siódmej klasy podstawówki, ale jak przyszedł były obceny prezydent USA to uplasował się znacznie poniżej tej średniej.

I są ludzie, którzy go kochają.

Naukowcy, mówiąc o rzeczach, których nikt poza nimi nie rozumie, nie mają możliwości dotrzeć do ludzi, bo ludzie już tego nie ogarniają.

Za to influencer? Nie musi trzymać się faktów, nie potrzebuje opierać się na badaniach, nie ogląda się na rzeczywistość.

On tu jest żeby zarabiać dlatego wystarczy, że:

Każda teoria jest uprawniona, jeśli napędza sprzedaż i winduje oglądalność lub zwiększa obrót jakimkolwiek towarem.

Wszystko może być prawdą, jeśli zostanie wystarczająco głośno wypowiedziane.

Fakt to coś, w co wierzy wystarczający odsetek populacji, a istotność faktu określana jest przez gorliwość wiary.

Naukowcy nie mają możliwości influencerów. Nie dość że nie potrafią tak gadać, nie mają tylu folołersów, to muszą trzymać się faktów, no i żeby być naukawcami muszą naukowcować, nie mają czasu na influencowanie.

Dlatego właśnie, wiedza i nauka nagle stały się jedynie opiniami.

Merytoryczny osąd uczonego jest tyle samo wart co histeryczny monolog prezentera radiowego albo kazanie wiejskiego pastora.

Szczepionki okazują się zabójcze, zamachy na WTC zorganizowane przez CIA, putin jest spoko gość, a koronawirus celowym atakiem Chin na Świat, a szczególnie na Amerykę (o ile oczywiście był jakiś wirus).

Zjawisko przesuwania się teorii spiskowej do mainstreamu postępuje w USA od kilku dekad.

Rozpoczął je boom na mówione radio, później powstała telewizja Fox News, potem internet, aż nadszedł Donald Trump, człowiek, który przeskoczył z biznesu do polityki, okazując swoją wściekłości na elity i gadając bzdury których sam potem nie pamięta.

Neurologia opisuje zjawisko uzależnienia od złości. Wściekłość uwalnia do krwi dopaminę, co przynosi przyjemność i odprężenie. Przykładem był Rush Limbaugh, największy gwiazdor prawicowego radia, którego programów słucha co tydzień 25 mln osób. Limbaugh za młodu był dobrym futbolistą, ale słabym studentem. Z prowincjonalnego college’u wyleciał po dwóch semestrach i rozpoczął pracę w lokalnym radiu.

Dzięki komu kariera Limbaugha była możliwa?

Ronaldowi Reaganowi.

W 1987 r. administracja Reagana usunęła dotyczące mediów regulacje, które obowiązywały, odkąd telewizja stała się środkiem masowego przekazu.

Kiedyś „doktryna obiektywizmu” wymagała od posiadaczy licencji, aby przekaz informacyjny był uczciwy i wyważony. O tym, czy nadawcy się do tego stosują, decydowali eksperci federalnej komisji łączności (taka cenzura, tylko że dobra). W większości byli to akademicy, a nadawany na cały kraj program Rusha Limbaugha wystartował kilka miesięcy po zniknięciu tego przepisu.

Aby rozszerzyć elektorat, Reagan (aktor, który został prezydentem) nagle kłania się dziesiątkom milionów chrześcijańskich fundamentalistów. Kreacjonizm uznaje za teorię równie ważną jak ewolucja. Na markę Reagana składał się też popkulturowy antyintelektualizm.

Prezydent ma być jak swój chłop, który mówi do ludzi ich językiem. Słowo „intelektualny” wśród zwolenników prawicy staje się wkrótce epitetem, podobnie jak „liberalny”.

Charles Pierce nazywa to początkiem „debilizacji” Partii Republikańskiej.

Republikanie zawiązali diabelski pakt z nierozumem, żeby wygrywać wybory.

George W. Bush, podobnie jak Reagan, wdrapał się do Białego Domu na plecach chrześcijańskiej ekstremy. Jako prezydent ciął wydatki na instytucje naukowe. W 2005 r. ogłosił, że koncepcja „inteligentnego projektu” – pseudonaukowymi argumentami dowodząca istnienia Boga – powinna być nauczana w szkołach oprócz teorii ewolucji. Jednocześnie przez dekady trwa cięcie wydatków na szkoły, postępuje edukacyjne rozwarstwienie. Poziom nauczania w biedniejszych dzielnicach pikuje.

Za Busha pojawia się termin „junk science” – śmieciowa nauka.

Lansuje go Fox News i konserwatywni radiowcy jako określenie wiedzy propagowanej przez akademie w przeciwieństwie do prawdziwej nauki płynącej z ambon i przez prawicowe fale radiowo-telewizyjne. Gdy dobiega końca kadencja Busha, John McCain, republikański kandydat na prezydenta, bierze do drużyny Sarah Palin, a komicy niemal od razu nazwą ją Królową Idiotów.

Gdy dziennikarz pyta ją, czy jest wystarczająco inteligentna, by zostać wiceprezydentką, odpowiada: „Mam rozum jak normalni ludzie, nie potrzebuję tego całego elitowego czegoś tam z tych ich uniwersytetów”.

Nawet John Adams, pierwszy wiceprezydent USA, nazwał swój urząd „najbardziej bezużytecznym stanowiskiem, jakie kiedykolwiek wymyślił człowiek”. Mark Twain żartował, że to „nic więcej jak kotwica w rezerwie na wypadek, gdyby prezydent odpłynął”.

Nawet Franklin D. Roosevelt śmiał się, że wiceprezydent istnieje głównie po to, by codziennie rano sprawdzać, czy prezydent wciąż żyje.

Półślepy pucybut z Kalkuty jest bardziej przydatny.

Słyszysz to wiceprezydencie Vance. J.D. Vance?

Strategię wprowadzania zwątpienia co do prawdomówności nauki, stosowaną kiedyś przez przemysł tytoniowy, stosują też z powodzeniem nafciarze. W 1988 r. z działu PR korporacji Exxon wychodzi instrukcja zalecająca, aby forsować pogląd, że w środowisku naukowym nie ma zgody co do zmian klimatycznych.

W kolejnych dekadach grupy lobbingowe branży wydobywczej wydają miliardy na podważanie w przestrzeni publicznej ustaleń naukowców co do zmian klimatu.

Trump przez konto na X rozgłasza teorie spiskowe i wyprowadza USA z porozumienia klimatycznego, paraliżuje agendy ochrony środowiska i tnie wydatki na edukację oraz badania naukowe.

Podważanie autorytetu uczelni jest dla Republikanów częścią strategii.

Ok, rozumiem, polityka jest jak wojna tylko prowadzona innymi środkami. Widać to na naszym podwórku – politycy prawicy zdają sobie sprawę, że większość świata akademickiego głosuje na Demokratów a badania pokazują, że jakieś 70 proc. wyborców Republikanów nie uznaje uniwersytetów za instytucje godne zaufania.

70 – kurwa – procent!

Cóż, głupota to niedostatek rozumu przejawiający się nieumiejętnością rozpoznawania istoty rzeczy, związków przyczynowo skutkowych, przewidywania i kojarzenia.

Charakteryzuje się pychą, śmiałością, podejrzliwością, niskim lub nieistniejącym samokrytycyzmem, niezdolnością do zdziwienia i dążeniem do ekspansji.

Kogoś to przypomina?

Tak, głupota Trump… tfu… Trumfuje.
I to mózgi, panie T., mózgi nie muski, są niesamowite.

2 myśli na temat “Mózgi są niesamowite

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑