#szosopasta na 626 słów, 3 minuty czasu czytania.
Ostatnio przypomniała mi się opowieść jednego mechanika z serwisu japońskiego Lexus-a. Otóż wspominał on klienta, który od nowości serwisował u nich swój lexusowy luxusowy pojazd i właśnie zrobili mu serwis olejowy przy 1 300 000 km bezremontowego przebiegu.
Dlatego szybki wypad do Japonii, czystej i bezpiecznej (nie licząc trzęsień ziemi, Yakuzy, tajfunów, pocisków balistycznych „made in Korea Płn.”, inwazji wielkich oczu z ogonkami (gdyż fetyszystyczna wręcz miłość Japończyków do wszystkiego, co słodkie, a najlepiej z wibrysami i ogonem to nie mity).
W każdym razie mieszkańcy tych pasjonujących wysp, jak już się za coś wezmą, to zmierzają ku doskonałości.
Najlepsza Wołowina Kobe?
Z Japonii, prefektura Hyōgo.
Najlepszy Samurai Jack?
Z Japonii.
Najlepsza whisky? Hmm…
I tu się kilka osób może zdziwić. Japonia jest drugim na świecie producentem whisky i produkują wręcz doskonały trunek.
W 1923 roku powstała pierwsza japońska destylarnia whisky – Yamazaki Distillery, założona przez Shinjiro Tori. Założona przez niego firma od 1963 roku nosi nazwę Suntory i poza Japonią jest właścicielem takich (uwaga!) szkockich marek whisky jak Bowmore, Auchentoshan, Glen Garioch.
A ja lubię whisky! To prawda, nie rozpoznam z jakiego torfowiska i o której godzinie zbierane i dlaczego Anglia wtedy przegrała mecz, i jaka to była pora roku, ale, ogólnie, szklaneczkę dobrej jakości zawsze chętnie wypiję.
Jedne Mi_ smakują, inne nie i, według mnie, o to chodzi w tym zamieszaniu. Nie o szpanowanie, co to wiem i nie wiem i czego to nie wyczuwam plus milion niuansów.
O nie, po prostu, dla smaku, w małych ilościach, bez koli, dwie kostki lodu poproszę.
Czas wracać z Japonii, krainy wiśni do swojskiej krainy ziemniaka gdzie burak trzcinowy a łany zbóż.
Jest tu taki „dom” – Dom Whisky, a skoro właśnie jestem obok niego, zaraz przy mekce Łyskilubców, to chyba muszę wejść?
No bo jak nie wejść? Skro jestem.
Wchodzę!
Wszedłem, patrzę. Wszędzie whisky, od góry do dołu… whisky, butle albo butelki lub flaszki.
I same wyśmienite trunki z całego świata!
Nie. Nie! To sen…
Nie ma takich miejsc na świecie. Wychodzę, wchodzę jeszcze raz….
-Panie! Długo jeszcze będziesz pan tak przeciąg robił?
-Przepraszam, gdzie ja jestem? Czy to już raj? Miałem wypadek? A co z rodziną?
-Błazen…
Ok, ocucony tym trafnie rzuconym epitafium wracam do rzeczywistości. Bo mam plan.
Otóż, mam odłożone trochę grosza na spróbowanie tej słynnej Yamazaki malt (od 9 dych w górę za szklankę). Szklankę? Szklaneczkę… szklanunię.
90 zł?! Za troszkę alkoholu? To się dzieje naprawdę? Ech, te problemy pierwszego świata. Ok, skoro flaszka kosztuje ze 4 tysiące, to niestety, tylko szklanka, na dwa place, wchodzi w grę.
Ale tak, tak to jest! Jak człowiek chce poczuć raj, to gdzieś będzie piekło.
A ja się zawziąłem, chcę spróbować i nic Mi_ już na drodze nie stanie!
Cóż, pozbyłeś się dyskretnie rodziny, skoro jesteś w niebie, wal w drzwi, a może ci otworzą.
Z miną zblazowanego milionera, który tylko dlatego Bentleyem nie podjechał, że mu się nie chciało płacić za bilet parkingowy, rzucam:
-Yamazaki malt 18, daj mię tu!
Barman, z miną zblazowanego kelnera, który takich milionerów widuje dziennie dziesiątki, odpowiada:
-Służę uprzejmie, proszę bardzo! 90 zł! Czeków i obrączek ślubnych nie przyjmujemy. Only kesz, panie milioner!
Wydarł mi banknoty z łapy. Zabieram szklankę (trochę mało), ale cóż, takie standardy.
Stawiam na stoliku, patrzę, podziwiam, wącham, macam, robię zdjęcia. Nie wiem, pić, czy modlić się do tego? Czy może zabrać ze sobą?
Notatnik przygotowany, będę spisywał wrażenia, żeby się podzielić ze światem. Instagram czeka, Faceboook wrze, X szaleje. Na razie oglądam i badam emocje, delektując się chwilą. Trunkiem zadelektuję się za chwilę.
Ale już po chwili wydarzenia nabierają rozpędu a akcja przyspiesza.
Wchodzi moja lepsza i mniejsza połowa, widzi szklankę, wyciąga rękę i pyta czysto retorycznie:
-A co tam pijesz? Dobre? Można spróbować?
I nie czekając na odpowiedź, bierze, przechyla, próbuje: „O, dobre!”
I wypija całość…

wspol-the-czuje sir
PolubieniePolubienie
Tak, do teraz to czuję
PolubieniePolubienie