Weź…

#szosopasta na 597 słów, 3 minuty czasu czytania.

Każdy, na pewno każdy, miał do czynienia z kimś, kto ma konkretną, jedynie prawidłową, ugruntowaną i niepodważalną opinię na KAŻDY temat.
Dotarła do mnie wieść, że takiego miałem wieźć.

– Ale mimo to pamiętaj, Szosa, po prostu tylko weź i wieź!

– Wezmę.

– I wiesz, weź go tylko wieź, nie dyskutuj, nie polemizuj, nie podpuszczaj i nie „filozuj”. Najlepiej nawet słowem się nie odzywaj. Nie masz, chłopcze, szans, bo cię weźmie i sprowadzi do swojego poziomu, po czym załatwi doświadczeniem. Pod uwagę to weź i w milczeniu wieź.

– Wezmę.

No i wziąłem, zabrałem, po czym się zawziąłem i nie odzywałem.

Pojechaliśmy i wiozłem – robiłem to, za co mi płacą – swoje, a nie odzywałem się – w bonusie.

Zresztą, nie było potrzeby.

Tacy to z byle kim nie gadają.

Po co czyjaś opinia komuś, kto wie wszystko?

Ale… to, że z byle kim nie gadają, wcale nie znaczy, że nie mówią.

Mówią, mówią… i to jak!

Po drodze, niechcący, uzyskałem odpowiedź na każde, na pewno mnie (nie!)nurtujące pytanie, uwagę na wiele mnie (nie!)interesujących aspektów (nie!)istotnych wydarzeń oraz poradę na dowolny temat, który akurat się nasunął podczas tego mono-wywodu, a który absolutnie na pewno był dla mnie (nie!)ważny.

A ja? Nic!

Tytan, granit, bazalt.

Ucieleśnienie Kolosa z Rodos!

Mocarz z Ciszy.

Cesarz Mocy Niemamowy.

Co prawda – to fakt – miałem chwile słabości, ale kto by nie miał?

Droga krótka nie była.

Trochę się Mi_ omskły ręce przy temacie oczywistego zamachu, ale dałem radę, wziąłem i zmilczałem.

Kierownica puściła soki od uścisku, ale ja nie puściłem pary.

Ledwie przetrwałem sprzedaż Polski, winy winnych oraz niewinny niewinnych, ale nie!

Wewnętrznie wyłem, jednak wytrwałem.

Ech, mam nadzieję, że od implozji padły we mnie tylko mniej ważne organy.

Bardzo mi było też żal tych wszystkich niepotrzebnych ofiar „specjalnej operacji wojskowej”, gdyż, gdyby go zatrudnili w sztabie, dawno byłoby po konflikcie.

Ubolewałem nad brakiem w kadrze, bo już by było po przyszłym mundialu.

Żałowałem, że skoczki skaczą bez niego, bo skocznie byłyby za krótkie.

I że Trump taki pomarańczowy niezazdrowo, bo z nim byłoby też pomarańczowo, lecz zdrowo.

Ale… no co ja mogę, jak ja nikogo nie znam?

Więc wystawiłem tylko głowę przez okno i, na wszelki wypadek, zapomniałem je wcześniej odsunąć.

Cios trochę mnie zamroczył.

Cały czas, jak mantrę, powtarzałem w myślach:

To nic, Mi_, to test jest. Trzymaj poziom, to doświadczenie, które tylko cię wzmocni. No już, już, cichutko! Bądź facet, no już wytrzyj gile.

Byliśmy daleko, a ja cały czas byłem świetny – milczałem jak z nut!

Antyszczepionkowcy, jednocząc się z płaskoziemcami, badali właśnie reptilintów i tropili bioroboty, kiedy nagle musieli na chwilę przerwać, gdyż zobaczyliśmy Orlen.

Kiedyś uwielbiany, a nagle znienawidzony.

O panie! Takich okazji się nie odpuszcza, gdyż mojego Internielokutora przypiliło, a nigdzie indziej żaden szanujący się patriota kiedyś nie sikał.

Ciekawe, co teraz? Pójdzie pod płot jak kot, w las jak pies czy nad pisuar jak… jak człowiek.

Pierwotne instynkty, proza biologii i chemii, które od milionów lat błąkały się po ziemi, tej Ziemi, miały jednak większe parcie na pęcherz niż takie czy inne poparcie.

Poszedł na stację.

Posikał, powrócił, pojechaliśmy.

Tfu… na psa urok, za dużo tego „PO”!

Ale ta sikoprzerwa stała się jak kropla, która przelewa czarę, jak mała rysa, która odłamuje lodowce, jak kamyczek, z którego wina… la… wina!

Tak, jestem słaby, jestem glizda wijąca się po ziemi, robak i zero.

Jestem Niekolos z Nierodos!

No, nie dałem rady i kiedy zaczął dumać, co by tu wziąć od bólu głowy, bo go trochę boli (pewnie od ilości w niej mądrości i przemowy), choć nie pytał, dałem mu jedną małą radę.

– Wiem, co możesz wziąć…

– Cóż takiego? – prychnął z pogardą, bo co ja mogę wiedzieć, ale zaintrygowało go moje nagłe niemilczenie!

– Weź NIEPIERDOL!!!

2 myśli na temat “Weź…

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Pawel Szosa Mi Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑