Ech, Panie Lemie…

200/365 #szosopasta na 187 słów, 1 minuta czasu czytania.

Lem powiedział kiedyś, w jakimś telewizyjnym wywiadzie:
„Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.”

Ja też skorzystałem z tego niezwykle utylitarnego nośnika informacji oraz rad wszelkich.
I przebywając gdzieś w jego mętnym, wciągającym jak bagno, pełnym smrodliwych wyziewów odmęcie, przeczytałem, że:
„Turysta dostał w Rzymie 2 tysiące euro mandatu za pisanie po Koloseum. Zapytany o przyczynę swego nagannego zachowania, odrzekł: nie wiedziałem, że to jest zabytek.”

I jeszcze kręcąc z niedowierzaniem głową (bo ciężko w to uwierzyć), szedłem sobie przez Kraków, kiedy zaczepił mnie jakiś Obcokrajowy Cudzoziemiec i, wskazując na Wawel, zapytał…

Teraz jadę po angielsku, ale spokojnie — od razu tłumaczę:

— Hej, człowieku z kraju, gdzie białe niedźwiedzie chodzą po ulicach, mówisz ty po angielski?
— Hej, tak, ja trochę mówię w tym trudnym języku. W czym mogę ci pomóc… niepolski człowieku?
— Co to jest? — i wskazał, jak się rzekło wcześniej, na Wawel.

Odpowiedziałem mu odruchowo i w roztargnieniu bo cięta riposta (jak u Twaina) to jest coś co przychodzi mi do głowy 24 godziny później:
— Hmm, przepraszam, ale nie wiem, co to jest. Jak wczoraj tędy szedłem, to tego tu nie było…

Ech, Panie Lemie, chyba za mało wychodziłeś Pan z domu, skoro tylko w internecie zauważyłeś tylu idiotów.

2 myśli na temat “Ech, Panie Lemie…

Dodaj własny

Dodaj odpowiedź do Robert Anuluj pisanie odpowiedzi

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑