202/365 #szosopasta na 636 słów, 3 minuty czasu czytania.
Tunel czasoprzestrzenny, zwany też mostem Einsteina-Rosena, jest (teoretycznie) rodzajem mostu łączącego różne wszechświaty. Można się w ten sposób przenosić w przestrzeni, ale też i w czasie.
Czyli? Tak, można się cofać w czasie takim tunelem… to znaczy — mostem!
W dodatku żyjemy w świecie „inteligencji rzeczy”. Zrobiły się cholery tak inteligentne, iż nabrały cech ludzkich. Potrafią żartować, stroić fochy i cynicznie się odgryzać. Są już tak bystre, że podadzą dokładną temperaturę herbaty właśnie podawanej jakimś padawanom na drugim końcu globu, zapodają dobre nuty z etiopskiej fali New Jazzu lat 70. lub prześledzą trajektorie lotu bociana Maćka z dokładną godziną przylotu do Afryki.
Lecz tego, że położyłeś krzywo telefon na ładowarce indukcyjnej i się całą noc nie ładuje, a w nim masz budzik… tego oczywiście ten i-sprzęt nie podpowie. Bo po co?
Rany! Masz z jednej strony tunelomost, którym możesz się udać na kawę do innego wszechświata, lecz cóż z tego, jak ci Millennium Falcona nie naładowali!
Proza życia. I właśnie z powodu tej niefrasobliwości sprzętu obdarzonego inteligencją… obudził się za późno — ale to i tak dobrze, że w ogóle w pobliżu tej barbarzyńskiej godziny.
Fajnie, jego wewnętrzny zegar późnił jedynie o 15 minut.
Tak właśnie jest w cywilizacji informacji i inteligencji rzeczy. Są użyteczne i służą pomocą dokładnie wtedy, kiedy ich nie potrzeba.
Spojrzał na zegarek. Mechaniczny. Do odjazdu Pendolino — Tego Pendolino (na które miał bilet) — zostało 1,5 godziny. Półtorej godziny zanim Pendolino zacznie pendolinić z nim… lub bez niego.
A gdy wyjrzał przez spóźnione okno i zobaczył mżawkę, coś mu obraz ten podpowiadał — mówił, że raczej bardzo „bez niego”.
Mimo wszystko — na papierze i teoretycznie, po skomplikowanych matematycznych obliczeniach — jakieś szanse wyjścia z tej grupy, jak Reprezentacja w Piłce, ma. Musi więc przynajmniej spróbować przegrać, zagrać choć o honor.
Rusza więc z kopyta… I jeszcze dobrze nie ruszył, a Lotna Brygada (Powszechnie-Osaczających-Ludzkość Interesariuszy Cedzących Jowialne Argumenty) postanowiła sprawdzić ilość promili przypadających na jednostkę powierzchni asfaltu — akurat mu przed nosem.
No tak, jasne, poniedziałek rano!
Na szczęście nie użył spryskiwaczy, więc oczekiwanie na swoją kolej i dmuchanie nie zajęło dużo czasu — wystarczyło jedynie 6 samochodów i dwie poprawki.
Rozczarowany funkcjonariusz nakazał kontynuować jazdę. Pewnie po to, by później, przez kolejne minuto-kilometry, mógł ciągle kalkulować, wyliczać, oceniać i się kompromitować, dokonując kompromisów w tematyce:
– Czy można wejść w strugę tego przed nim szalonego handlowca i, siedząc mu na tyłku, pomykać 190 na godzinę?
– Czy warto wyprzedzić ten wyścig mastodontów blokujących oba pasy autostrady, po prawej, poboczem?
– Czy sprawdzić ten żółty paparazzi przy drodze, jak bardzo jest czynny i jakie dobre robi foty?
– Czy wyprzedzanie na podwójnej, przez skrzyżowanie i przejście dla pieszych, jest dobrym żartem w dobie powszechnych wideorejestratorów?
– Czy ta BMKA, która potrafi zaginąć czasoprzestrzeń, a uparcie jedzie zgodnie z przepisami, na pewno jest wozem cywilnym…?
Te i kilka innych dylematów kłębiło mu się w głowie, gdy robił wszystko, co mógł, aby pozostać po dobrej stronie tej cienkiej granicy Totalnego Przegięcia — i jednak przekuć teoretyczne szanse w praktyczny sukces…
No i przeżyć.
Ale gdy zostało już niewiele kilometrów i minut do odjazdu pociągu, i zobaczył roboty drogowe — porzucił tę nadzieję.
Wiedział, bo widział — nie ma już o co kruszyć kopii z losem.
Skoro wszystko sprzysięgło się przeciw niemu, niemo podda się przeznaczeniu i nie będzie wyklinał, złorzecząc.
Porażka. Nie zdąży. Wyluzował się więc i uspokoił. Z opcji „stolik przy oknie” przeszedł w opcję „stoik za kółkiem”.
45 minut po odpendolinieniu się jego pociągu, i przejechaniu się kilkoma tunelami oraz ze dwoma mostami, zajechał na parking. Spokojnie wysiadł, a idąc do kasy, by nabyć kolejny bilet na kolejny pociąg — tym razem już byle jaki, w tę podróż, która miała być szybka, sprawna i komfortowa, a robi się przeprawą przeżycia — zanim zobaczył napis, usłyszał głos pełen kluchów:
— Opóźnienie Pendolino zwiększyło się do godziny. Pociąg przyjedzie za około 15 minut na tor przy peronie. Za wszelkie niedogodności szanownych podróżnych przepraszamy.

wniosek jest prosty, warto myć uszy aby słyszeć że zrozumieniem
PolubieniePolubienie
myję, oj jak myję!
PolubieniePolubienie